środa, 19 października 2016

Akcja zapuszczania włosów - podsumowanie 7 miesięcy zapuszczania

efekty zapuszczania włosów

Minęło już 7 miesięcy od kiedy postanowiłam zapuszczać włosy. Zawsze chciałam, aby sięgały talii, a nawet były dłuższe. Niestety, moje włosy zawsze były bardzo delikatne, więc ciągle się rozdwajały. Razem ze mną do akcji przystąpiło wiele osób. Na blogu mniej, natomiast na facebook'u wydarzenie Zapuszczę włosy w 2016 zasubskrybowało ponad 5 tysięcy osób. Pech chciał, że w ostatnich dniach facebook ograniczył niemal do zera widoczność moich postów na wydarzeniu, dlatego oprócz mojego podsumowania zobaczycie efekty tylko jeszcze dwóch osób.


P.S. Jeżeli chcesz jeszcze dołączyć do akcji to możesz to zrobić w każdej chwili :) Wystarczy, że w komentarzu zamieścisz taki formularz:

Nick:
Data rozpoczęcia:
Długość włosów/ pasma kontrolnego:

Dodatkowo możesz podać informacje:
Co zamierzasz stosować?
Zewnętrznie:
Wewnętrznie:
Email:

Na adres: dbajmyowlosy@gmail.com możecie przesyłać zdjęcia swoich włosów.


zapuszczanie włosów
Przez te prawie 7 miesięcy moje włosy urosły zaledwie 8 cm, co daje średnio 1,14 cm miesięcznie. Nie tylko wynik jest niezadowalający, ale i stan końcówek. Włosy w rzeczywistości urosły pewnie nieco więcej, ale po końcówkach widać, że przez ostatnie 2-3 miesiące bardzo się połamały. Możecie sprawdzić jak wyglądały moje włosy pod koniec lipca (klik!). Cóż, na podstawie zdjęć włosów wnioskuję, że konieczne jest w moim przypadku podcinanie ich co 3 miesiące. Obecnie jestem po podcięciu 5 cm - niedługo pokaże Wam zdjęcie :) mimo to i tak jestem na plus - włosy po 7 miesiącach w ostatecznym rozliczeniu są 3 cm dłuższe :)

Na długość włosów i na fakt, że się połamały wpłynęło:
  • po pierwsze, brak podcięcia włosów w trakcie akcji zapuszczania. Włosów nie podcięłam, bo ostatnie miesiące były dla mnie bardzo stresujące. Wizyty u lekarzy, pobyt w szpitalu, cała masa badań, ślub, wesele, pisanie i obrona pracy magisterskiej, przeprowadzka, założenie własnej firmy. Szczerze mówiąc, nie miałam siły do tego, aby myśleć o włosach. W tych miesiącach inne sprawy były dla mnie bardziej istotne. Myślę jednak, że brak podcięcia włosów może być pozytywny. Dzięki temu mnóstwo dziewczyn może zrozumieć, że nie podcinając włosów wcale wiele nie zyskają. Co z tego, że włosy będą dłuższe jeśli końcówki będą wyglądać jak mysi ogonek?
  • po drugie, bardzo minimalistyczna pielęgnacja włosów. Z powodów, o których pisałam wyżej dużo rzadziej olejowałam włosy i rzadziej stosowałam OMO (odżywianie/olejowanie - mycie - odżywka/maska), co nie ukrywajmy - wpływa na to, czy włosy będą się szybciej łamać i rozdwajać. Zwłaszcza włosy takie jak moje - cienkie, delikatne, wysokoporowate, rozjaśniane i z natury suche. 
  • po trzecie, stres i problemy zdrowotne doprowadziły u mnie do wzmożonego wypadania, które trwało około 1,5 miesiąca. Znajdowałam włosy dosłownie wszędzie. Na szczęście wszystko już jest ok, ale włosy stały się rzadsze,
  • po czwarte, wcierki i suplementy -  do końca lipca regularnie stosowałam wcierki. Były to Vitapil (lotion oraz suplement), a także Kaminomoto. Vitapil nie przyspieszył porostu, natomiast Kaminomoto sprawiło, że włosy rosły około 1,5 cm na miesiąc. Mój standardowy przyrost to niecały 1 cm. Później jeszcze sięgałam po te wcierki - zostało mi niewiele produktu i chciałam go wykorzystać.
Jak widzicie, zapuszczanie włosów przez te 7 miesięcy nie okazało się moim sukcesem. Jednak się nie poddaję. Wyznaczyłam sobie kolejne cele i bardzo chętnie będę kontynuować tą akcję.

Zamierzam stosować:
  • od zewnątrz - wcierki: ponownie Kaminomoto Hair Growth (byłam zadowolona z efektów, bardzo polubiłam tę wcierkę), Jantar w ampułkach, wcierkę Banfi i tonik-wcierkę Vianek z ekstraktem z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy,
  • od wewnątrz - herbatkę pokrzywową, suplement Merz Special i być może ponownie Vitapil.

Efekty dziewczyn


Autorki są blogerkami, pod każdym zdjęciem znajdziecie link do ich blogów :)
przyspieszenie porostu
Inny kolor włosów wynika z innego oświetlenia. Włosy są ścięte równo - na zdjęciu podwinęły się.

Zołza z kitką 
W kwietniu, gdy zgłosiłam się do akcji, długość moich włosów liczona od linii czoła wynosiła 44 cm. Teraz, na początku października włosy mierzą 51 cm. Czy jestem zadowolona z takiego wyniku? Jak najbardziej! W trakcie trwania akcji 3 razy podcinałam włosy o 2-3 cm. Wydaje mi się więc, że łączna suma przyrostu w wysokości przynajmniej 12 cm jest całkowicie zadowalająca;)

Co stosowałam?
Wcierki: klasycznie Jantar, do tego ampułki Radical, maść końska. Teraz jestem na etapie testowania biotynowej odzywki Schwarzkopf, którą nakładam na skórę głowy przed każdym myciem.
Oleje: olej SESA (spisał się świetnie, również na długości), do czasu wakacji musztardowy, sezamowy i rzepakowy z chilli. Ostatnio testowałam stymulujący olejek Agafii - nie tylko nie zadziałał, ale przyczynił się do wzmożonego wypadania. Dodatkowo stosowałam ajurwedyjską złotą maskę - delikatnie wmasowywałam w skórę co drugie mycie. 
Suplementacja: w kwietniu skończyłam tabletki Merz Special - za każdym razem efekt jest piorunujący. Do wakacji jadłam codziennie ziarenka siemienia lnianego i piłam oleje. Teraz jedyną suplementacją jest Biotebal - póki co jednak za wcześnie na rozmowy o efektach ;)


Mam wrażenie, że ze wszystkich stosowanych produktów największe efekty przyniosło siemię lniane. Na efekty trzeba było poczekać, ale gdy włosy już ruszyły, to z impetem - w ciągu 1 miesiąca urosły nawet 3 cm! najgorszy przyrost z kolei był w wakacje, kiedy całkowicie zaniedbałam nie tylko pielęgnację, ale także suplementy i zdrową dietę. 

Zwróćcie uwagę na włosy po bokach, tam  najbardziej jest zauważalny przyrost :) Efekty u Zołzy zachęciły mnie do wypróbowania suplementu Merz Special.

jak przyspieszyć porost włosów

Barbeo
Swoje zapuszczanie włosów zaczęłam w kwietniu z długością 64cm. Przez ten czas udało mi się zapuścić łącznie 11cm, jednak dwa razy podcinałam włosy i końcowa długość to 67cm. Jest to naprawdę świetny wynik jak na fakt, że w tym czasie byłam 3 razy w szpitalu i przyjmowałam wiele antybiotyków. Udało mi się całkowicie zahamować wypadanie włosów, lekko zapuścić włosy, unormalizować skórę głowy i dorobić się wielu baby-hair. Stosowałam doustnie kolejno Biotebal (nie było efektów), Calcium Pantothenicum (włosy zaczęły dużo szybciej rosnąć) oraz wcierki z kozieradki (zaczęły wyrastać baby-hair) oraz wcierkę z kropli żołądkowych (ogromny wysyp baby-hair i duużo dłuższe włosy). W chwili obecnej stosuję wciąż wcierkę z kropli żołądkowych a wewnętrznie przyjmuję suplement Hairvity, choć nie wiem czy to pomoże. Dodatkowo starałam się jak najczęściej olejować włosy i jak widać, udało mi się doprowadzić je do niezłego stanu :) Używałam oleju rzepakowego, kokosowego, rycynowego, lnianego i z orzechów włoskich, najlepsze efekty są po oleju lnianym i z orzechów włoskich.

Na tle dziewczyn moje efekty są bardzo słabe. Ich zdjęcia dały mi mocnego kopa do działania! :) Historia Barbeo pokazuje, że mimo przeciwności losu, da się zapuścić piękne i gęste włosy :) 

Zapuszczacie włosy? A może chcecie się podzielić swoimi efektami? Chętnie opublikuję Wasze historie na blogu i facebooku!


Aby być ze mną na bieżąco możecie mnie obserwować na facebooku, bloglovin, instagramie czy twitterze!



FBBloglovinInstagramTwitter

Podobne posty:
  1. Jak zapuścić włosy?
  2. Zapuszczanie włosów - 10 najczęściej zadawanych pytań

32 komentarze:

  1. Też zapuszczam włosy:) Końcówki obcinałam w maju delikatnie za ramiona, teraz sięgają pod łopatki:) Muszę w końcu podciąć końcówki. Niestety zapuszczam bez żadnych wspomagaczy, nie mam do tego głowy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko będziesz o nie dbać to bez wspomagaczy też uda Ci się zapuścić włosy :) w przypadku włosów, które szybko się niszczą (tak jak moje) zapuszczanie bez wspomagaczy jest prawie, że niemożliwe :/ Teraz się nie poddaję i walczę dalej :)

      Usuń
  2. Biorę udział w akcji! :-*
    Nick: Agnieszka Ożóg
    Od 1.10.2016
    Pasemko grzywki : 27.5 cm :-)

    Wewnętrznie : herbata pokrzywyowa i tabletki CP
    Zewnętrzne : wcierka kawowa, maska rosyjska drożdżowa, masaż skóry głowy i domowe maseczki na bazie drożdży :-)

    Super jest zapuszczać włosy! To tak motywuje do działania :-) ja pragnę zapuścić włosy do pasa albo i dłuższe a w dzień po swoim wymarzonym ślubie oddać je na fundację która z moich włosów zrobi perukę dla kobiety chorej na raka lub będącej po chemioterapii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę nad tabletkami CP :) swego czasu łykałam je, może i teraz wypróbuję :) super, że dołączyłaś do akcji! Trzymam kciuki!

      Usuń
  3. Mam ten sam problem, włosy zapuszczam i całkiem dobrze mi idzie, ale zazwyczaj ścinam to co kilka miesięcy bo końcówki, które jeszcze pamiętają farbowanie chemiczne i rozjaśnianie, nieustannie się łamią, kruszą, przerzadzają, brzydnieją :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też się szybciej niszczą właśnie ze względu na to, że są rozjaśniane :/ ale jak na rozjaśniane to są w całkiem dobrej kondycji. Po podcięciu zyskały na lepszym wyglądzie :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Basiu, długość długością, ale włosy wyglądają na bardziej gładkie, dociążone i gęste :) gratulacje! :) super :)

      Usuń
  5. Kurczę to niewiele. Szkoda, że ja wcześniej nie zmierzyłam, bo problemów ze wzrostem ich nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że miałaś tak dużo stresu przez te miesiące. Sama wiem jak włosy cierpią, gdy się stresuję, albo choruję. Mimo to gratuluję Ci wytrwałości :) wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Gratuluję obrony i założenia firmy!
    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, tak się złożyło, ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni :) Mimo stresu to prawie wszystko, co się w tym czasie wydarzyło jest na plus :) dziękuję :*

      Usuń
  7. Też mam niestety ten problem że włosy im dłuższe tym bardziej się kruszą na końcach. Muszę w końcu porządnie o nie zadbać a przede wszystkim wrócić do regularnego olejowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w sumie przez długi czas nie było problemów z końcówkami, ale właśnie wtedy, kiedy olejowałam włosy i podcinałam je co 2-3 miesiące :)

      Usuń
  8. Ja też zapuszczam ale idzie,to raz lepiej raz gorzej

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie były ostatnio radykalne cięcia, w sumie poszło 15 cm, obecnie mam 70 cm długości a miałam już 80 i trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak są dość długie! :) Choć to oczywiście zależy jak je mierzysz :) 15 cm to odważna decyzja :) dla mnie 10 cm na jednorazowe podcięcie to maks :)

      Usuń
  10. Moje wlosy tez bardzo szybko sie rozdwajaja ale jakos udalo mi sie zapuscic. Najwazniejsze to zeby sie nie poddawac. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Czas i tak upłynie, a kiedy jest najlepsza pora na długie włosy jak nie teraz? :D

      Usuń
  11. Ja tez zapuszczam ale rosną cienkie:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Włosy zapuszczam już od kilkunastu miesięcy i efekty nie są najlepsze. Też mam cienkie i delikatne włosy więc proces zapuszczania potrwa jeszcze kilka lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dopiero jestem na początku drogi - moim marzeniem są włosy do talii.
    W tej chwili również to kwestia wyzwania, założyłam się z Ukochanym, że we wrześniu 2018 roku będę miała właśnie taką długość ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie przyrost stale (bez względu na inne czynniki ) wygląda tak samo jak w tej chwili u Ciebie. No więc ja owszem i zapuszczam ale tylko do długości łopatki> poniżej łopatek>zapięcie stanika i tam kończy się sens :)Nie ma chyba cudów żeby w normalnych warunkach nagle wyrosły mi grube, lśniące i ciężkie pasma. Podcinam po troszeczkę, jeśli robi się krucho i chyba nie pokonam tej granicy.

    OdpowiedzUsuń
  15. no właśnie , polubiłam fp a nic nie widzę by się działo , ja odkąd obcięłam 22 cm włosów zapuszczam znów do talii , w ciągu 9 miesięcy urosły tylko 8 cm niestety mimo wcierek i suplementów :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Efekty są widoczne. Ja również zapuszczam, uwielbiam mieć długie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też zapuszczam włosy. :) Kiedyś nosiłam krótkie, ale mam loki, które dużo łatwiej ogarnąć, gdy robią się "cięższe". :) Zdecydowanie lepiej czuję się w długich. Na szczęście mam dosyć odporne włosy, bo myję je codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie, suszę etc. i poza tym, że są suche, nic im nie jest. Ciekawe, jaką długość uznam za wystarczającą. :) Powodzenia w dalszym zapuszczaniu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje rosną :) i to mnie cieszy bo w długich włosach czuję się najlepiej. Ostatnio zakupiłam uzdatniacz wody filtr prysznicowo-kąpielowy z systemem kdf - świetnie wspomaga pielęgnację moich włosów.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja co prawda nie brałam udziału w akcji, ale tak się jakoś złożyło, że też zapuściłam :) I jestem z efektu bardzo zadowolona. No ale jak się zapuszcza z krótkich, to wzrost zawsze widać wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję wszystkim pięknych efektów zapuszczania i trzymam kciuki za dalsze sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja zapuszczam, ale słabo rosną a do tego wypadają mi garściami.. ;(

    OdpowiedzUsuń
  22. Mimo że swoje włosy już w miarę zapuściłam to z chęcią poczytam takie wpisy :) Niesamowicie podobają mi się Wasz efekty i pędzę na blog Barbeo poczytać o tej wcierce :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...