poniedziałek, 29 lutego 2016

Na co uważać podczas wizyty u fryzjera

salon fryzjerski

Wizyta u fryzjera dla wielu z nas jest trudnym doświadczeniem. Z jednej strony ekscytujemy się tym, że odmienimy swój wygląd, a z drugiej - martwimy się, czy fryzjer prawidłowo wykona swoją pracę. Niestety, powinnyśmy zwracać uwagę nie tylko na to, co mamy na głowie. Jest szereg kwestii, które powinny przykuć nasz wzrok. No więc na co uważać podczas wizyty u fryzjera.


1. Higiena w salonie fryzjerskim

Mam wrażenie, że w wielu mniejszych zakładach, fryzjerzy zupełnie nie przejmują się higieną. Na podłodze leżą włosy, pracownicy wycierają dłonie w fartuch, a nożyczki i grzebienie nie są odkażane. Nieraz spotkałam się z tym, że fryzjerka używała tego samego grzebienia i nożyczek przy dwóch klientach - jeden z wstał z fotela, a zaraz na nim usiadł następny. Higiena w takich miejscach odgrywa kluczową rolę. W salonie fryzjerskim możemy się zarazić wszawicą, gronkowcem, łupieżem, wirusowym zapaleniem wątroby typu B i C, a nawet wirusem HIV. Zadziwia mnie to jak mało osób zwraca na takie rzeczy uwagę! Na wyposażeniu salonu powinny być ręczniki papierowe, dozownik zawierający mydło w płynie, a pracownik powinien dezynfekować ręce zanim zajmie się włosami klienta.

Zastanów się nad usługą jeśli:

  • na podłodze będą leżeć ścięte włosy innych klientów,
  • fryzjer jednocześnie będzie zajmował się kilkoma klientami i używał tych samych narzędzi - obowiązkowo powinien je dezynfekować po każdym użyciu,
  • szczotki, grzebienie, blaty będą brudne,
  • fryzjer będzie miał brudny fartuch,
  • w salonie fryzjerskim będzie wyczuwalny nieprzyjemny zapach,
  • fryzjer będzie wyglądał na zaniedbanego (szczególnie brudne i poranione dłonie),
  • fryzjer nie umyje dłoni przed przystąpieniem do pracy.

 

2. Używany sprzęt i akcesoria fryzjerskie

Nie tylko ręce fryzjera są odpowiedzialne za to jak nasze włosy będą wyglądać. Zastanowiłabym się dwa razy, gdyby fryzjer sięgnął po brzytwę, degażówki, czy rozregulowane nożyczki. Takie akcesoria powodują miażdżenie i rozdwajanie włosów. Przecież chodzimy do fryzjera po to, aby nasze włosy wyglądały lepiej, prawda? Jeśli uda Ci się przyjrzeć nożyczkom to zwróć uwagę na to, czy nie są np. zardzewiałe. Sama, będąc nastolatką, chodziłam do znajomej fryzjerki, która używała starych i rozregulowanych nożyczek. Dziwiłam się jak to możliwe, że moje włosy po tygodniu od ścinania rozdwajają się (wtedy ich jeszcze nie prostowałam). Pamiętajcie też, że końcówki powinny być podcinane na mokro, a nie sucho!
Profesjonalny fryzjer nie pozwoli sobie użyć gorącego nawiewu, który może parzyć klienta. Dlatego jeśli poczujesz, że została ustawiona zbyt wysoka temperatura - po prostu zwróć na to uwagę i poproś o chłodniejszy nawiew.

3. Mycie włosów

Bardzo rzadko myję włosy podczas wizyty w salonie fryzjerskim i tylko raz zdarzyło mi się, że fryzjer (facet) zrobił to dobrze. Doświadczyłam już szarpania, drapania, traktowania gorącą wodą, czy chlapania wodą po twarzy.

4. Sposób, w jaki traktowany jest klient

Fryzjer nie ma prawa Cię obrażać. Niby takie oczywiste, ale jak się okazuje wielu pracowników o tym zapomina. Mnie samej przydarzyła się przykra historia, kiedy to fryzjerka wybuchła lamentem, mówiąc, że mam straszne włosy i dawno czegoś takiego nie widziała. Faktycznie, moje włosy wyglądały okropnie: suche, rzadkie, postrzępione i matowe. Ale czy to fryzjera upoważnia do tego, aby mnie upokorzyć przy innych pracownikach i klientach? Czy to byłoby fair, gdyby dietetyk wyśmiał swojego pacjenta, krzycząc, że jest gruby? Należy się nam szacunek bez względu na to jak wyglądamy i co mamy na głowie.

Fryzjer powinien liczyć się z Twoim zdaniem. Oczywiście może Ci zasugerować, że jakaś fryzura byłaby lepsza, ale ostatecznie to my podejmujemy decyzję. Podobnie jest z ilością podciętych włosów. Jeśli klientkach chce ściąć 3 cm to fryzjer nie powinien decydować za nią i obcinać 10. Często zdarza się, że do salonu przychodzi dziewczyna z bardzo długimi i gęstymi włosami i mimo jej próśb fryzjerki nie chcą ich ściąć, bo "ma takie piękne włosy, że aż szkoda ścinać".  Żal żalem, ale to klient o sobie decyduje i chyba lepiej, żeby to zrobił w salonie niż sam w domu.

Poza wymienionymi sprawami, warto zwrócić uwagę na jawność cen, a przy wyborze salonu decydować się opiniami. Jeśli mamy taką możliwość to uczmy się na błędach innych :)

Polecam Wam też wpis Jak rozmawiać z fryzjerem. Metoda krok po kroku. Marta opisała różne typy fryzjerów i przygotowała poradnik pozwalający określić w profesjonalny sposób to, co chcemy mieć na głowie. Dzięki temu łatwiej Wam będzie dogadać się z fryzjerem, bo niestety część winy ponoszą także sami klienci.

Teksty, które mogą Cię zainteresować:

A na co Wy uważacie podczas wizyty w salonie fryzjerskim? Często trafiacie do salonów, w których brakuje higieny?
Aby być ze mną na bieżąco możecie mnie obserwować na facebooku, bloglovin, instagramie czy twitterze!

FBBloglovinInstagramTwitter
  
O tym jak dbać o włosy przeczytacie tutaj:

Grafika pielęgnacja włosów

44 komentarze:

  1. Oj wiele razy wolałam obciąć, pofarbować, zdekoloryzować włosy samemu niż wyjść jak zawsze niezadowolona od fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tutaj nie ma reguły. Są świetni fryzjerzy, ale są też tacy, po wizycie u których jesteśmy zwykle niezadowoleni. Bałabym się dekoloryzacji włosów u fryzjera, a co dopiero robiąc ją sama. Podziwiam za odwagę :)

      Usuń
  2. Do fryzjera nie chodzę, nie byłam już dobre kilka lat. Ostatnim razem kiedy pojawiłam się w salonie fryzjerskim, szłam na wesele i chciałam zrobić sobie luźne fale. Fryzjerka, nie dość że wzięła cieniutką lokówkę spod której wyszedł baran długości do ramion, to jeszcze pozwoliła sobie na niestosowne komentarze. Zapytała klientki, która czekała na swoją kolej (to była chyba jej znajoma) "ty też chcesz takie afro na głowie?" Sytuacja jednak zakończyła się dobrze, bo fryzjerka potem usłyszała swoje, zwróciła mi pieniądze i przeprosiła, a ja pobiegłam do domu szybko myć włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropna ta fryzjerka! Dobrze, że potrafisz walczyć o swoje! Nie każda dziewczyna odważyłaby się zwrócić uwagę i nie każda fryzjerka zareagowałaby na to. Słyszałam już historie o fryzjerkach, które nie zwracały kasy nawet jeśli spaliły dziewczynom włosy podczas farbowania/rozjaśniania. Są specjalistkami, więc powinny zrezygnować z zabiegu jeśli widzą, że włosy klientki mogą go nie wytrzymać. Kiedy szłam na studniówkę i czekałam w kolejce, to widziałam jak fryzjerka czesała moją koleżankę: zrobiła jej takie loki komunijne. Bałam się, że mnie też takie zrobi, ale na szczęście dokładnie jej wytłumaczyłam o co mi chodzi. Zakręciła mi włosy na prostownicy, więc skręt był dużo bardziej naturalny.

      Usuń
  3. Mnie tylko przeraża to, że ceny dobrych fryzjerów są takie wysokie. Zdaję sobie sprawę, że dobra usługa dużo kosztuje, ale patrząc na nasze zarobki w Polsce za farbowanie i podcięcie włosów 500-600zł to gruba przesada, bo to pół wypłaty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tak wysokich cen z pewnością mają klientów. Tacy fryzjerzy z reguły mają już renomę i uderzają do nich znane osobistości, albo po prostu ludzie, których na to stać. Na szczęście dla osób mniej zamożnych też są salony fryzjerskie i przekonałam się, że nie cena świadczy o tym jak zostanie się obsłużonym. Fryzjerka za 40 zł zrobiła mi świetną fryzurę na wesele :)

      Usuń
  4. Oj ostatnio mnie fryzjerka nieźle załatwia, ściągać krzywo włosy. Niby zwykle podcięcie końcówek a wyszła jakaś wlosokalipsa :o jesli jesteś zainteresowana jak to wyglądało to zapraszam na Rudaurodowo.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że ścięcie włosów na prosto to pestka, nawet moja mama, która fryzjerką nie jest, to potrafi :)

      Usuń
  5. Super post :-)
    Ja ostatnio bylam prawatnie i wyszlam mega niezadowolona... Ja mu mowie jedno a on robi drugie, bo tak bedzie lepiej, bo tak sie robi bla bla. Okropny facet. Mam nadzieje, ze kolejna fryzjerka uratuje moją fryzurę :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typ fryzjera, który wszystko wie najlepiej. Jeśli chcesz zmian w swojej fryzurze to z pewnością musisz zmienić fryzjera. No i skorzystaj z linka, o tym jak rozmawiać z fryzjerem, na pewno ułatwi sprawę! :)

      Usuń
  6. Mnie czeka wizyta za tydzień i już się boje:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając komentarze można odnieść wrażenie, że ludzie boja się fryzjera niemal tak bardzo jak dentysty;) Rozumiem to doskonale- też zraziłam się kilka razy i od lat sama dbam o swoją fryzurę. Trauma po czesaniu studniówkowym została mi do tego stopnia, że wolałam uczesać się sama na własny ślub. Tym bardziej staram się słuchać i rozumieć oczekiwania moich klientek i na szczęście jak do tej pory żadne reklamacje mi się nie zdarzyły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku biorę ślub i okropnie się boję tego, co fryzjer zrobi mi na głowie. Chciałabym się sama uczesać, ale niestety nie potrafię i jestem zdana na fryzjera. Miejmy nadzieję, że będzie dobrze :)

      Usuń
    2. To koniecznie umów się na fryzurę próbną, oczywiście odpowiednio wcześniej. ;) Będziesz miała pewność, że fryzura Cię niemile nie zaskoczy. :)

      Usuń
  8. Dla mnie wizyta u fryzjera nie jest trudnym doświadczeniem, ale relaksem. Mam cudowną fryzjerkę, której mogę oddać się z zamkniętymi oczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko można zazdrościć takiej fryzjerki! Super, że jesteś zadowolona. Wiem, że są styliści, którzy są świetni w swoim fachu :)

      Usuń
  9. Wiele razy spotkałam się z brudnymi i śmierdzącymi ręcznikami u fryzjera więc z mycia nigdy nie korzystam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze, gdy miałam myte włosy w salonie, fryzjerzy korzystali z ręczników papierowych, więc pod tym względem nie mogłam narzekać na brud :) Już dawno nie widziałam zwykłych ręczników u fryzjera, ale sama bardzooo rzadko korzystam z mycia, więc mogłam coś przeoczyć :)

      Usuń
  10. Ja na szczęście praktycznie wcale nie korzystam z usług fryzjerskich. Ale kiedyś,jak co jakiś czas bywałam w salonach fryzjerskich, widziałam tam różne rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. zardzewiałe nożyczki - ostatnio coś takiego mnie spotkało

    OdpowiedzUsuń
  12. ja mam jedną fryzjerkę, której trzymam się od kilku lat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja byłam w Salonie Expert na regeneracji z serii Absolut Repair. Pomyślałam sobie: "To tylko regeneracja, nic złego przydarzyć się nie może..." Ehm... Pani fryzjerka bardzo rzadkim grzebieniem rozczesywała (szarpała) moje umyte, mokre włosy, następnie wysuszyła je trzepocząc włosami na lewo i prawo, a potem znowu chwyciła za ten sam grzebień. :/ I walka zaczęła się od nowa. Primer był wcierany w taki sposób, że myślałam, że to jakaś zemsta na moich włosach? Tragedia. Zamiast relaksu, modliłam się żeby stamtąd wyjść z włosami na głowie! Głupia jestem, że nie otworzyłam gęby. Po prostu byłam w szoku. Do tego włosy podcięła mi maszynką na życzenie... Jak się domyślacie, mega krzywo. ;) Z jednej strony były dłuższe, z długiej krótsze. :) O dobry cm! :P Ścinała oczywiście na sucho i na siedząco, nic więc dziwnego, że wyszło krzywo. Na szczęście maszynkę miała z dpbrym ostrzem i nie zmiażdżyła mi końcówek włosów. To jedyny plus mojej wizyty. Pytałam o koszt takiej usługi jeszcze przez telefon, zanim się umówiłam i finalnie zapłaciłam 40 zl więcej niż było umówione.
    Po takim czymś człowiek naprawdę się obawia fryzjera i omija go szerokim łukiem. A dodam, że nie był to byle fryzjerek osiedlowy, tylko Salon Expert we Wrocławiu.
    Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna ta fryzjerka. Jak ktoś przychodzi na regenerację to chce poprawić stan włosów, a nie jeszcze je zniszczyć. Bardzo, bardzo nieprofesjonalne zachowanie, zwłaszcza, że jeszcze musiałaś zapłacić 40 zł więcej. Nie dziwię Ci się, że się obawiasz fryzjerów...

      Usuń
    2. Słyszałam wiele złego o Salonach Expert we Wrocławiu. To przykre, że salonów fryzjerskich jest mnóstwo, a znalezienie dobrego fryzjera jest nie lada wyzwaniem...

      Usuń
    3. Marzy mi się sombre z olaplexem, ale nie mogę się zdecydować. Po prostu się boję, że cała moja troska o włosy z regularnym olejowaniem i nawilżaniem weźmie w łeb. Dzięki blogowi BHC udało mi się je jakoś wyprowadzić na prostą, ale za to mam mnóstwo odstających włosków i wydaje mi się, że to zasługa tamtej "regeneracji", niestety. Włosy po prostu zostały pourywane, połamane (wierzchnia warstwa).

      Usuń
    4. Rozumiem Cie, jednak jeśli nie znajdziesz naprawdę dobrego fryzjera to ja bym się nie decydowała... Często na ulicy widać źle zrobione sombre czy też ombre i wygląda to tragicznie, starałaś się aby Twoje włosy wyglądały jak najlepiej więc szkoda, żeby jakaś fryzjerka to zniszczyła. Osobiście słyszałam kilka dobrych opinii o salonie Qualite Wrocław, ale sama jeszcze tam nie byłam więc może ten salon Cię zainteresuje, w internecie pewnie można znaleźć wiele opinii.;)

      Usuń
    5. Zgadzam się z blondinspiracją. Pochopne podjęcie takiej decyzji może się źle skończyć, dlatego koniecznie szukaj opinii. Sama rozjaśniałam włosy (flamboyage) i na szczęście nie uległy drastycznemu zniszczeniu, choć są bardzo wrażliwe na różne czynniki. Teraz, jeśli miałabym rozjaśniać włosy to w tym samym miejscu (czyli Akademii Walczak i Ciesiółka we Wrocławiu), bałabym się oddać włosy innemu styliście. Zastanów się, czy warto niszczyć włosy, może jakiś zabieg pogłębiający kolor Cię zadowoli? Ewentualnie można jeszcze rozjaśniać domowymi metodami rumiankiem albo cytryną. Choć to już nie ten sam efekt. Jeśli chodzi o Olaplex to ja nie do końca ufam temu zabiegowi i nie pokładałabym w nim dużej nadziei. Spotkałam się ze sporą ilością nieprzychylnych opinii.

      Usuń
    6. Dziewczyny, czy Wy jesteście z Wrocławia? :) Szukam tego idealnego salonu, czytam opinie, ale nie jest wcale tak zero-jedynkowo. Po pierwsze ciężko mi się tych opinii szuka (nie wiem, nie umiem czy jak?), po drugie jak już znajdę to zdania są skrajnie podzielone.
      Ostatnio znalazłam ciekawy salon w Warszawie. Na fb i stronie www wstawiają masę zdjęć ze swoimi "pracami" przed i po. Ja jestem zachwycona. Salon nosi nazwę Forhair. Słyszałyście może? Fryzjerki to stylistki i widać, że potrafią dogodzić klientkom. ;)

      Usuń
    7. Nie :) ja do Wrocławia mam daleko :) jestem z okolic Kielc/Krakowa. Ale rozjaśniałam włosy właśnie w tej Akademii :)
      Co do opinii to najlepiej popytać wśród znajomych, bo w sieci opinie mogą być nieprawdziwe (marketing szeptany).
      Nie słyszałam o Forhair, ale jeśli szukasz fajnej fryzjerki w Warszawie to może Hela Hair? Czesze nawet w programach telewizyjnych. Rozmawiałam z nią i naprawdę ma wiedzę o włosach, stylizacji i pielęgnacji, obserwuję też efekty jej pracy i znam dziewczyny, które są zadowolone :)

      Usuń
  14. Uwielbiam takie wpisy:) Sam robiłam kilka. Z higieną w salonach jest strasznie:/

    OdpowiedzUsuń
  15. Najgorsze są nożyczki - nawet jeśli wyglądają dobrze, może się okazać, że są tępe... ;/ Katastrofa! Mimo wszystko lubię wizyty u fryzjera, jeszcze nie znalazłam tego jedynego, godnego zaufania więc wiąże się to z lekką obawą o to co będzie "po"... Jednak idealne włosy jak po wyjściu od fryzjera, to coś o czym marzę każdego dnia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio marzy się lob :) choć na razie się nie decyduję, ale po ślubie chyba wybiorę się do fryzjera. Włosy odżyją, nabiorą objętości :) na razie także nie mam fryzjera, którego mogłabym z czystym sumieniem polecić. Jeden zna się na strzyżeniu, inny umie tylko układać, a jeszcze ktoś inny farbować. Marzy mi się taki fryzjer 10 w 1 :D

      Usuń
  16. Odkąd odkryłam uroki obcinania włosów maszynką w domu robię to sama (no może z małą pomocą), ale nie raz i nie dwa spotkałam się z naprawdę koszmarnymi fryzjerkami. Raz poszłam na dekoloryzację i skończyłam ze spalonymi włosami...od tej pory mam trochę uraz i chociaż już znalazłam świetną fryzjerkę to i tak każda wizyta mnie stresuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli fryzjer spala włosy to coś jest nie tak. Powinien najpierw ocenić stan włosów i zdecydować, czy można wykonać konkretny zabieg. Choć też podjęłaś duże ryzyko, dekoloryzacja jest zabiegiem bardzo wyniszczającym włosy. Blondhaircare co rusz mnie kusi obcinaniem włosów maszynką, muszę się w końcu zdecydować!

      Usuń
  17. Ogólnie rzecz biorąc, włosy powinny być podcinane na mokro, ale chodzi tu o techniki PODSTAWOWE. Część technik wymaga jednak suchych włosów i to najzupełniej normalne, że fryzjer strzyże włosy również po ich wysuszeniu (chodzi tu o techniki uzupełniające). O technikach strzyżenia można poczytać w podręcznikach fryzjerskich ;) Ostra brzytwa i degażówki nie powinny miażdżyć włosów. Artykuł ciekawy (szczególnie, jeśli chodzi o zwrócenie uwagi na kwestię higieny w salonach i na co zwrócić uwagę), ale powielanie mitów już niekoniecznie. To, czy strzyżemy włosy suche czy mokre zależy od techniki,zazwyczaj stosuje się zarówno te podstawowe, jak i uzupełniające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie tylko zdrowe, gęste włosy dobrze zniosą cięcie brzytwą i degażówkami. Ja jednak uważam, że większość fryzjerów nie potrafi używać tych narzędzi. Liczy się precyzja, doświadczenie, a używanie degażówek i brzytwy wbrew pozorom nie jest tak proste jak się wydaje niektórym fryzjerom. Poza tym włosy znacznie szybciej się rozdwajają i bardzo ciężko jest je podciąć, w końcu białe kulki pojawiają się na całej długości.
      Moje informacje opieram m.in. na opinii wielu osób, które były w ten sposób strzyżone (rozmowy osobiste, fora, wiadomości czytelników) oraz biorę pod uwagę opinie niektórych fryzjerów, np. z klinki HandsomenMen:

      "Kiedy idziemy do nieznanego nam salonu, należy uważnie obserwować, co fryzjer robi z naszymi włosami. Często spotykamy się z używaniem brzytwy do cieniowania, która pozwala na dość precyzyjne cięcie pod kątem do przekroju włosa. Niestety, po takim zabiegu włosy wyglądają dobrze tylko na początku. Już po paru myciach zaczynają się rozdwajać na końcach, przez co konieczne jest kolejne cięcie. Dobry fryzjer nie bierze brzytwy do ręki, wszelkie cięcia wykonuje nożyczkami." słowa pani Agnieszki Obstawskiej.

      Rozumiem, że są techniki uzupełniające podczas strzyżenia, ale to, że one istnieją nie znaczy, że są w stu procentach bezpieczne. Istnieje rozjaśnianie, trwała ondulacja, dekoloryzacja a wcale nie są to bezpieczne zabiegi.

      Najbezpieczniejsze dla włosów jest strzyżenie na mokro przy pomocy nożyczek. Degażówki, brzytwa mogą się sprawdzić, ale w przypadku niektórych włosów.

      Usuń
    2. Ale klient sobie zazwyczaj nawet nie zdaje sprawy z tego, że przy każdym niemal cięciu potrzebne są techniki dodatkowe, które wykonywane są na sucho. Właściwie, to najlepiej by było, jakby strzyżenie wyglądało następująco: strzyżenie na mokro, schnięcie naturalne (chyba, że ktoś zawsze modeluje włosy, wtedy powinno się je wymodelować podobnie), poprawki na sucho, a później ewentualne modelowanie. Tylko, że na to czasu nie ma.

      To co piszesz jest rozsądne, ale jeśli chodzi o to, co i w jaki sposób tniemy to są ścisłe wytyczne, chociażby odnośnie tego, jakie włosy można efilować. Owszem, część fryzjerów ma swoje "widzimisię" i się do takiej wiedzy po prostu nie stosuje, ale z drugiej strony nie oznacza to, iż techniki, które sprawiają, że włosy szybciej się niszczą są złe. Wystarczy cięcie na półokrągło czy w "V" i włosy już się szybciej niszczą, bo są cięte pod kątem inny niż prosty. A jednak takie cięcie często dobrze się prezentuje i może warto byłoby po prostu częściej je odświeżać? Sama jestem włosomaniaczką od 8 lat i zawsze bardzo zależało mi na zdrowiu włosów, jednakże nie demonizowałabym tak strasznie wymienionych przez Ciebie sposobów strzyżenia. Chyba, że koniecznie chcemy jak najszybciej zapuścić włosy i fryzjera odwiedzamy raz na rok, wtedy faktycznie ewentualne cieniowanie może być strzałem w stopę. Rozumiem, że warto ludzi uczulić na to, iż wystrzępione piórka, które stosują niektórzy fryzjerzy to zabójstwo dla kondycji i wyglądu cienkich włosów (chociaż, o dziwo, nie dla każdych), ale też nie zapędzałabym się w drugą stronę.

      Włosy cięte na sucho nie muszą mieć ponadto zmiażdżonych końcówek, chociaż sama z różnych względów preferuję cięcie na mokro. Za to większość fryzjerów i tak musi zazwyczaj lekko wyrównać niektóre kosmyki już po wyschnięciu włosów i szczerze wątpię, czy te właśnie kosmyki mają jak jeden mąż zmiażdżone końce i okrutnie się rozdwajają ;)

      Usuń
  18. Też nie znoszę sposobu, w jaki myje się włosy w salonach fryzjerskich :/ poza tym, że czuję się bardzo niekomfortowo to za każdym razem mam wodę w oczach, a produkty, z których korzysta się podczas mycia, pozostawiają wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też raz zostałam obrażona przez fryzjera, ale nie bardzo chcę do tego wracać, bo była to mega nieprzyjemna sytuacja, wiadomo - klient nie jest zadowolony to więcej nie wróci i odradzi wszystkim znajomym. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przydatny post ;) jak jest brud to odrzuca mnie

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzieki teraz to juz na pewno nie wybiore sie do fryzjera nie no zartuje. Dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Korzystałam z usług wielu fryzjerów i z samego mycia zawsze byłam zadowolona - nigdy nie mogłam skarżyć się na szarpanie czy traktowanie zbyt gorącą wodą. Miałam po prostu to szczęście, że zawsze takie mycie w salonie było dla mnie wspaniałym relaksem :) Jednak w przypadku innych aspektów nie zawsze było tak pięknie. W jednym salonie do którego chodziłam trochę słabo przykładali się do higieny - o ile sprzęty do cięcia czy czesania zmieniali, tak że klient nie był czesany tym samym grzebieniem co poprzednia osoba, o tyle nie przykładali wagi do ręczników. Zamiast jednorazowych stosowali frotowe, które wyciągali z szafy a po użyciu wieszali na kaloryferze albo piecyku którym dogrzewali pomieszczenie. Gdy ręcznik zdążył wyschnąć - dostawała go kolejna klientka. Dlatego bardzo ważne jest dla mnie, by w salonie stosowali ręczniki jednorazowego użytku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam wiele przygod z fryzjerami, przez kilka lat zmienialam ich jak rekawiczki, bo za kazdym razem bylo cos nie tak; a to farbowanie, a to sciecie itd. Zalamania nerwowe z powodu fryzjerow przezywalam srednio dwa razy do roku :D Nie wiem czy mi tak trudno dogodzic, czy po prostu mam pecha. Od roku chodze do Pani Izy w Poznaniu (galeria fryzur da vinci) i mysle, ze wreszcie trafilam na wlasciwy salon. Wszystko wedlug standardow, obsluga mila i ja wychodze zadowolona z tego co mam na glowie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Trafnie powiedziane! Zwłaszcza o scięciu tylko 2 cm - myslę że kazdy co najmniej raz to doswiadczył :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...