piątek, 3 lipca 2015

RECENZJA: The Birthday Edition, czyli czerwcowy Shinybox: Magiclash, Lilla Mai, Silcare, Apis, The Secret Soap Store, Dove, Glazel

Na czerwcowe pudełko czekało wiele dziewczyn. Od początku wiedziałyśmy, że maksymalna wartość boxa to nawet 250 zł, a w każdym z nich miała pojawić się odżywka Magiclash. Reszta była owiana tajemnicą. Skoro to trzecie urodziny Shiny to w pudełku powinno być coś mega, prawda? :)

Na podstawową wersję składały się:

  • Magiclash - serum stymulujące wzrost rzęs, cena 99 zł / 5 ml,
  • Lillamai - peeling algowy do ciała, cena 21,25 zł / 50 ml (próbka),
  • Apis - mgiełka do twarzy i ciała, cena 24 zł / 150 ml,
  • Silcare - masełko do skórek, cena 9 zł / 12 ml,
  • Glazel Visage - wypiekany cień do powiek, cena 30 zł / 9 g, 
  • Skin79 - próbka kremu BB.
Członkinie klubu VIP otrzymały krem do rąk z limonką i miętą, a subskrybentki peelingujący żel pod prysznic z Dove.


W swoim pudełku znalazłam dwa produkty do pielęgnacji dłoni: krem do rąk oraz masełko do skórek.
Krem ma bardzo fajny skład: masła, olejki, gliceryna, pantenol. Ciekawe jest też opakowanie i na zdjęciach bardzo mi się podoba, ale kiedy przychodzi używać tego kosmetyku to niestety nie jest wygodne. Nie lubię nakrętek przy kremach do rąk, najlepiej sprawdzają się otwarcia na pstryczek. Tutaj nakrętkę bardzo łatwo zgubić. Natomiast zapach pozostawia wiele do życzenia, nie ma nic wspólnego z miętą i limonką. Na pierwszy rzut oka krem pachnie roślinkami, niemal tak jakbyśmy się wybrali na łąkę i poczuli jej zapach. Dopiero po kilku minutach uaktywnia się zapach mięty (jednak nie jest wyraźny). Masełko do skórek dla mnie jest trochę zbędnym produktem. Myślę, że jeśli odpowiednio nawilżamy skórę dłoni to takie masełko nie będzie nam potrzebne. Tego kosmetyku na pewno sama bym nie kupiła i wydaje mi się, że wiele dziewczyn również.
LillaMai to algowy peeling do ciała. Uwielbiam produkty tego typu, więc szkoda, że w pudełku pojawiło się tylko 50 ml kosmetyku. Peeling ma bardzo fajny skład i jest dość drobny. Z pewnością osoby przyzwyczajone do gruboziarnistych peelingów solnych i cukrowych będą czuli, że jest zbyt delikatny. Aczkolwiek dzięki temu można go częściej stosować i regularniej złuszczać martwy naskórek. Nie ma też mowy o podrażnieniach, peeling nie drapie, a lekko ściera skórę. Uwielbiam!:)
Kolejny raz w boxie Shiny pojawia się produkt z Dove. Wcześniej rzadko stosowałam ich kosmetyki, ale skuteczna promocja poprzez Shiny zachęciła mnie do tej marki. Żel ma kremową konsystencję i peelingujące drobinki. To są dosłownie drobinki, bo praktycznie wcale ich nie czuć. Chyba, że to ja jestem aż tak gruboskóra skoro ich nie wyczuwam. Dużym minusem jest zapach - żel pachnie jak mydło :(
I przechodzimy do najmilszej części :) 
Bardzo długo marzyło mi się serum przyspieszające porost rzęs. Z natury mam rzadkie, cienkie, krótkie i jasne rzęsy. Czyli dokładnie takie, jakich bym nie chciała mieć. Cieszę się, że w pudełku znalazł się Magiclash, bo jest jedną z niewielu odżywek, które nie mają w składzie bimatoprostu. Jest to perełka wśród produktów tego typu :) Na pewno dam Wam znać jak się Magilash u mnie spisał!

Cień do powiek Glazel to dla mnie lekka przesada. Ja wiem, że wartość pudełka jest większa niż to, ile za nie trzeba zapłacić, ale kurcze... ciągle pojawiają się cienie. Może, gdybym trafiła na inny kolor niż złoto to byłabym zadowolona. A ja nie cierpię złota w makijażu :/

Na szczęście pojawiła się też mgiełka do twarzy i ciała z Apis, która przyjemnie pachnie i dobrze tonizuje skórę. Trafiłam na wersję z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy. Używam jej tylko do przecierania cery. Pryskam nią wacik kosmetyczny, bo nie lubię rozpylać takich produktów na twarz.

Do gustu przypadły mi tylko 4 produkty z 7: peeling, żel do mycia, Magiclash i mgiełka do ciała. Reszta według mnie jest bardzo średnia i mało urodzinowa. No ale gdyby to była zwykła, nieurodzinowa edycja, to byłabym bardzo zadowolona. Wystarczyłby mi tylko Magiclash i mgiełka :) Pudełko jak dla mnie jest pozytywne, ale za dużo ochów i achów pojawiło się przed wysyłką. Narobiłyśmy sobie tylko nadziei.

Dajcie znać, czy zamawiałyście to pudełko i czy miałyście któryś z tych kosmetyków :)

Aby być ze mną na bieżąco możecie mnie obserwować na facebooku, bloglovin, instagramie czy twitterze!

FBBloglovinInstagramTwitter
Oraz w Google+ : KLIK!
A od innej strony możecie mnie poznać na instagramie:

Pin It Now!

25 komentarzy:

  1. Ja zamówilam :-) do mnie przybył pokruszony cień, w dodatku w dziwnym miedzianym kolorze :-( pudełko jak dla mnie bez fajerwerków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś tą podstawową wersję? Czy dostałaś też żel i krem? Dla mnie nie miałoby znaczenia, czy cień byłby pokruszony czy nie. I tak to nie mój kolor, więc bym go nie używała :P

      Usuń
  2. szkoda, że zapach kremu nie ma nic wspólnego z miętą i limonką... myślałam, że będzie miał orzeźwiający, bardziej limonkowy zapach.
    żele Dove uwielbiam, nawet gdy pachną jak mydło, bo zostawiają moją skórę przyjemnie gładką w dotyku i tak miękką, że ach! :)
    z niecierpliwością czekam na recenzję odżywki do rzęs, bo ona z całego pudełka interesuje mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby krem ma coś wspólnego z limonką i miętą, ale w pierwszej chwili wyczuwam zupełnie inny zapach :( taki dość nieprzyjemny. A co do żeli Dove to się zgadzam, po nich skóra jest miękka i nie potrzebuje już takiego nawilżania balsamami :)

      Usuń
  3. Na razie tylko czytam albo oglądam na yt o tych pudełkach. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto! mimo że nie zawsze jestem zadowolona, to wydaje mi się, że 50 zł miesięcznie to nie jest wygórowana kwota. A można trafić na perełki wśród kosmetyków.

      Usuń
  4. Ja właśnie nie przepadam za Dove, bo ich żele pachną po prostu jak mydło, a ja tego nie lubię :P Wyjątkiem jest tylko żel ogórkowy, który uwielbiam :) Ogólnie to jest kilka ciekawych produktów w tym pudełku, ale nie kupiłam go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z tego, co zdążyłam zauważyć to nie wszystkie żele Dove pachną jak mydło :) ten faktycznie nie ma najprzyjemniejszego zapachu, ale fajnie nawilża :)

      Usuń
  5. Podoba mi się zawartość, a to się rzadko zdarza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej odżywki jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. peeling, mgiełka i magiclash zdecydowanie wzbogaciły te pudełko, reszta jest bardzo przeciętna

    OdpowiedzUsuń
  8. Odkąd w PL pojawiły się tego typu pudełeczka biję się z myślami na ich zamówieniem. Aczkolwiek raczej skuszę sięna naturalne pudełko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli "Naturalnie z pudełka"? :) fajny pomysł, ale koszt zakupu takiego pudełka już nie jest taki fajny :)

      Usuń
  9. Z Glazela i serum byłabym zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Krem do rąk mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam żel od Dove i faktycznie pachnie jak mydło nieco. Ale konsystencja i wydajność jest genialna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach zapachem, ale Dove nie można zarzucić, że mają mało wydajne żele :)

      Usuń
  12. Z jednej strony bardzo mnie kuszą te pudełka, ale jakoś żadno jeszcze nie podziałało na mnie na tyle żeby zamówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Według mnie powinni się bardziej postarać.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę rozczarowujące to urodzinowe Shinybox. Nie zamawiam tego, ale się nad tym zastanawiam.. A teraz mam mieszane uczucia co do tego. Jeśli mają mi przesyłać np żel Dove i nietrafiony cień do powiek to chyba wolę pójść do drogerii i sobie kupić sama ;) Chociaż to serum kusi, podobno rewelacyjnie działa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam krem z LillaMai i był fajny :) Szkoda , że ten peeling nie jest pełnowymiarowy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zamówiłam sama i jestem średnio zadowolona z pudełka..

    OdpowiedzUsuń
  17. Cały czas się czaję na te pudełka. To nie jest najgorsze w stosunku do innych, które widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. krem do rąk fajnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  19. serum do rzęs, jest najlepsze z tej paczuszki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...