niedziela, 21 czerwca 2015

Czy warto stawiać na minimalizm w pielęgnacji włosów?


Ostatnio coraz częściej modna staje się idea minimalizmu. Czytam o niej głównie na blogach kosmetycznych, modowych i lifestylowych. Samo to pojęcie brzmi jakoś tak luksusowo, elegancko i wytwornie. Stało się tak popularne, że rady jak zastosować tę praktykę w codziennym życiu, możemy odnieść niemal do każdej dziedziny - minimalizm w pielęgnacji twarzy, minimalizm w szafie, minimalizm zakupowy, minimalizm w makijażu, minimalizm w domu, minimalizm w pielęgnacji włosów... No właśnie, czy warto stawiać na minimalizm w pielęgnacji włosów? A jeśli tak to na czym on polega i jak go zastosować?

Czym jest minimalizm?


Mój wpis przede wszystkim będzie skupiał się na wyjaśnieniu tego pojęcia w kontekście pielęgnacji włosów. W związku z tym minimalizm możemy rozumieć na kilka sposobów:
  1. najprostszy i najłatwiejszy do zrozumienia: brak kombinowania, brak eksperymentów, stosowanie wyłącznie szamponu i odżywki,
  2. stosowanie mniejszych porcji kosmetyków,
  3. stosowanie w ciągu miesiąca kilku konkretnych produktów, rezygnacja z żonglowania kosmetykami,
  4. minimalizm indywidualny, czyli dostosowany do potrzeb danych włosów.

Jak ja rozumiem minimalizm w pielęgnacji włosów

Moim zdaniem każdy definicję minimalizmu dopasowuje pod siebie. Minimalizm jest modny, więc, żeby być takim modnym wmawiamy innym, że to, co robimy to już minimalizm. Kiedy masz w szafkach mnóstwo kosmetyków do pielęgnacji włosów, kiedy stosujesz wcierki, olejowanie, maseczkowanie, zabezpieczanie końcówek, zmieniasz swoją dietę, żeby włosy lepiej rosły, łykasz suplementy, to nie  jesteś minimalistą. Po prostu.  A wyznacznikiem tego są osoby, z jakimi mieszkasz, przebywasz, a które na widok Twojej pielęgnacji i ilości kosmetyków, są w stanie stwierdzić, że to lekkie przegięcie. Brak eksperymentów i stosowanie mniejszych porcji kosmetyków, nie robią z nas minimalistów. Owszem, przybliżają do tej idei, ale tylko przybliżają. 
Same synonimy słowa minimalistyczny dużo wyjaśniają:
do przyjęcia, drobny, mały, minimalny, najmniejszy, najniższy, nieduży, nieodczuwalny, niepokaźny, niewielki, niewyczuwalny, niewygórowany, niezauważalny, nieznaczny, niski, ograniczony, ograniczony do minimum, okrojony, powściągliwy, skąpy, skromny, skrócony, słaby, symboliczny, śladowy, średni, umiarkowany, uszczuplony, względny, zminimalizowany, znikomy, zredukowany, żaden.
Nie powinnyśmy nazywać naszych działań minimalizmem, a raczej dążeniem do niego. Samo dążenie do minimalizmu bez konkretnych przyczyn, powodów, mija się z celem i może przynieść nam tylko więcej szkód niż pożytku. 

Czy minimalizm w pielęgnacji włosów jest dla wszystkich?

W porównaniu z innymi blogerkami, które poruszają temat pielęgnacji włosów, jestem minimalistką. W porównaniu z moimi najbliższymi, którzy nie interesują się tymi zagadnieniami, jestem maniaczką włosów. Jednak w głębi siebie nie czuję się minimalistką. Decydowanie się na taki krok zależy przede wszystkim od stanu naszych włosów i tego, czego potrzebują. Nie każdy może sobie pozwolić na okrojenie pielęgnacji. Jedni mają zdrowe, niskoporowate włosy, które nie potrzebują zbyt wielu kosmetyków, inni mają bardzo wymagające, zniszczone i suche włosy. Dlatego jeśli miałabym kogoś nawoływać do minimalizmu to tylko i wyłącznie rozumianego jako minimalne działania przynoszące oczekiwane efekty. Choć dla mnie (jako ekonomistki) jest to efektywność, a nie minimalizm.
Ciężko mówić o minimalizmie osobom, które jeszcze nie znają potrzeb swoich włosów. Myślę, że naturalną koleją rzeczy są poszukiwania odpowiednich produktów. Dążyć do minimalizmu najłatwiej jest osobom, które mają zdrowe włosy i wiedzą, jakie składniki się u nich sprawdzają.

Dlaczego do tego nie dążę?

Nie mam w półkach 100 szamponów, masek czy odżywek. Mam "raptem" po kilka sztuk każdego produktu (no może masek nieco więcej). Choć nie kolekcjonuję kosmetyków, bo nie wiem, czy zdążę w odpowiednim czasie wszystkie zużyć, to pewnie specyfików mam więcej niż standardowa Polka. Po drugie, nie widzę sensu, aby zawalać sobie szafki produktami, równie dobrze mogą poczekać na mnie w sklepach. Na ogół nie eksperymentuję, choć nadal poszukuję idealnych produktów. Moje włosy są dalekie od ideału. Udało mi się znacznie poprawić ich wygląd, ale to jeszcze nie to. Są wysokoporowate i bardzo wymagające, w związku z tym potrzebują treściwych, emolientowych masek. Przed każdym myciem muszę je olejować, a po myciu obowiązkowo nakładam maskę. Odżywka nie zawsze daje radę, bo dla moich włosów jest zbyt lekka. Stosuję przed każdym myciem wcierkę, a po nakładam serum zabezpieczające. Upinam do snu, delikatnie rozczesuję, regularnie podcinam rzadko suszę czy prostuję. Nie używam środków do stylizacji włosów. Dla mnie jest to maksymalizm i nie widzę powodu, by nazywać to minimalizmem. Co mogłabym dla moich włosów jeszcze zrobić? Chyba tylko eksperymentować, wykonywać zabiegi fryzjerskie i podczas jednego mycia nakładać 10 produktów, co zupełnie nie jest racjonalne. Ale to mogłoby także pogorszyć ogólny wygląd włosów.

Ciekawa jestem, jak wygląda Wasza pielęgnacja. Dążycie do minimalizmu w pielęgnacji włosów? Jak rozumiecie to pojęcie?

Aby być ze mną na bieżąco możecie mnie obserwować na facebooku, bloglovin, instagramie czy twitterze!

FBBloglovinInstagramTwitter
Oraz w Google+ : KLIK!
A od innej strony możecie mnie poznać na instagramie:

43 komentarze:

  1. Minimalizm nie jest dla mnie. Moje włosy lubią na bogato, na dodatek bardzo różnorodnie (chyba taki los posiadaczki włosów cienkich jak pajęczynka). Na co dzień stosuję na zmianę co najmniej dwa szampony, na łazienkowej półce stoi 5 odżywek/masek. Jeśli zdarzy się że z różnych powodów stosuje te same kosmetyki kilka dni pod rząd to włosy zaczynają protestować i albo mam przyklap totalny albo puszą się i wariują. Na dodatek od nasady mam zdrowe, a końce były rozjaśniane, więc na długości włosy mają zupełnie inne potrzeby. Mam cichą nadzieję, że kiedy będę miała w 100% naturalne to uda mi się trochę ograniczyć liczbę używanych jednocześnie kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno uda Ci się ograniczyć ilość używanych jednocześnie kosmetyków, ale zawsze włosy na końcach będą miały inne potrzeby niż te u nasady. Niestety, włosy na długości zawsze są bardziej podniszczone niż te przy skórze głowy. Mamy podobną ilość szamponów i odżywek/masek stosowanych na co dzień :) moje włosy też są cienkie i również po stosowaniu tych samych kosmetyków kilka razy pod rząd zaczynają wariować. U mnie niemal co każde mycie musi być olej i maska.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że nie stosuję minimalnej pielęgnacji ale nie jest to także maxymalizm, daje włosom to czego potrzebują po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak był szał na włosomaniactwo to wtedy miałam parę szamponów, odżywek do spłukiwania, bez splukiwania, do mycia, lotionów i nie wiadomo czego jeszcze.. Potem mi się znudziło i mam teraz tylko szampon i odżywke, przestałam stoswać wcierki.. Ale wracam. Do wcierek, do odżywek, do skrzypopokrzywy, do drożdzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama popadłam w szał włosomaniactwa 3 lata temu i miałam wtedy ogromne ilości produktów do włosów. Zwłaszcza olejów i odżywek. Przez rok to zużywałam, teraz staram się nie gromadzić aż takich zapasów :)
      U mnie wcierki są na porządku dziennym, ale na wakacje zaplanowałam kurację drożdżową i herbatkę pokrzywową. Trzymam kciuki, żeby tym razem Ci się nie znudziło i żebyś wytrwała:)

      Usuń
  4. U mnie ostatnio królował minimalizm ale wynikało to z nadmiaru innych obowiązków. Teraz kiedy jestem już po sesji mam zamiar porządnie dogodzić moim kosmykom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się zdarza, że obowiązki mnie przytłaczają i nie ze wszystkim się wyrabiam. Po 3 latach pielęgnacji wyrobiłam sobie nawyk dbania o włosy i jest to dla już taka rutyna. Dlatego jeśli przez dłuższy czas ograniczam pielęgnację to źle się z tym czuję. Zwłaszcza, że włosy mi to przypominają - źle się wtedy układają :P

      Usuń
  5. Zmniejszyłam liczbę kosmetyków do tych najważniejszych i służy mi to :) Wyrażniej teraz widzę, czego tak naprawdę potrzebują.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  6. ja właściwie od zawsze jestem minimalistką. U mnie sprawdza się świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w pielęgnacji włosów jestem totalną minimalistką, ale to już pewnie wiesz :D Zazwyczaj sięgam po jeden szampon i jak mam ochotę to nakładam po myciu odżywkę, a czasami nie nakładam jej w ogóle :P Nie stosuję żadnych wcierek, praktycznie w ogóle nie nakładam maseczek, ani olejów, ale czasami nakładam na końce serum, kiedy widzę, że już zaczynają się bardziej puszyć. Natomiast suszarkę jak najbardziej używam, bo gdy moje włosy schną naturalnie, to się brzydko wywijają. No i rzeczywiście dla kogoś takiego jak ja stosowanie tych wszystkich produktów do włosów to maksymalizm, ale z drugiej strony rozumiem to, bo też w tej sposób podchodzę do pielęgnacji twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że pielęgnacja włosów jest u Ciebie okrojona do minimum i aż mi ciężko z tego powodu na sercu :P :P ale doskonale to rozumiem, bo skoro nie masz takiej potrzeby to po co masz nakładać olejki, maseczki? Twoim włosom nie jest to aż tak potrzebne jak np. moim. Gdyby były kapryśne to inwestowałabyś w kosmetyki do włosów i stosowałabyś maksymalizm zamiast minimalizmu :P

      Usuń
  8. Wspaniały wpis! Naprawdę, w pełni się z Tobą zgadzam. Minimalizm stał się po prostu modny, niektórzy na siłę próbują nazwać siebie minimalistami. W pielęgnacji włosów wpadłam na początku w wir kupowania wszystkiego co popadnie i testowania. Rok jestem włosomaniaczką, a już pół roku staram się pozbyć zbędnego balastu. Dążę do minimalizmu w ilości posiadanych przeze mnie kosmetyków. Staram się kilka produktów danego typu zastąpić jednym, ewentualnie dwoma. Lubię eksperymentować raz na jakiś czas, ale ostatnio lenistwo bierze górę. Dążę do tego, by mieć jedną maskę, jeden olej, maks 2-3 odżywki i 2 szampony (mocniejszy i delikatniejszy), jednak raz na jakiś czas czuję silną potrzebę uzupełniania zapasów (na szczęście teraz nie otwieram już wszystkiego od razu po kupnie), więc minimalistką nigdy nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Maggie! Ktoś musiał to jasno przekazać. W wielu przypadkach nazywanie siebie minimalistami jest dużym błędem. Większość osób po prostu dąży do minimalizmu. Sama idea bardzo mi się podoba, bo jest odpowiedzią na wszechobecnych konsumpcjonizm. Jednak nie u każdego i nie w każdej dziedzinie się to sprawdzi. Wszystko powinniśmy dobierać do własnych potrzeb, a nie kierować się tylko modą. Minimalizm w domu, czy w garderobie łatwo można zastosować, ale minimalizm w pielęgnacji włosów już niekoniecznie, bo może to przynieść nieoczekiwane, gorsze efekty.

      Usuń
  9. Och, na pewno nie nazwałabym siebie minimalistką jeżeli chodzi o pielęgnację w pewnym tego słowa znaczeniu. Wychodzę z założenia, że nie warto na sobie oszczędzać a tym bardziej na pielęgnacji czy to włosów czy to całego ciała lub twarzy. Skóra zadbana wymaga mniejszej ilości innych kosmetyków, co przekłada się na budżet i miejsce zajmowane przez kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jeśli skóra czy włosy są zadbane to nie potrzebują aż takiej pielęgnacji. Myślę, że przez ten trudniejszy czas warto zacisnąć zęby, żeby później zminimalizować ilość kosmetyków i zabiegów :)

      Usuń
  10. Minimalizm czasami naprawdę może okazać się świetny. Na przykład ostatnio w moim przypadku, umycie włosów odżywką Garniera dało efekt mnie bardzooo zadowalający, taki którego nie zapewniła mi dotąd żadna maska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że może okazać się świetny :) warto sprawdzić, czy się u nas dobrze spisze, jednak w wielu przypadkach nie jest on jeszcze wskazany.

      Usuń
  11. Taka ze mnie minimalistka, że na szafie stoją dwa pudła kosmetyków, bo nie mieszczą się w toaletce:) A tak na serio to ja lubię sie swoimi włosami zajmować. Lubię je olejować, nakładać maski i mieszać różne składniki. Nie mam bardzo dużo kosmetyków do włosów, ale o wiele więcej niż ktoś, kto się tematyka włosową nie interesuje. Ograniczyłam dość mocno ilość posiadanych kosmetyków, ale tylko dlatego, bo wiem już co mniej więcej moje włosy polubią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, ja to minimalistką raczej nigdy nie będę. Szczególnie jeśli chodzi o włosy. Bo jak już zauważyłam lubię dawać moim włosom dużo, a one nie protestują. Może to jest związane z tym, że są one dopiero na "początku drogi" i dopiero stają się moim zainteresowaniem. Jednak kto wie - może gdy będę miała już piękne, zadbane, jedwabiste włosy to i ich pielęgnacja będzie minimalistyczna.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wolę zawsze mieć mniej kosmetyków do pielęgnacji włosów. Kiedy zdarza mi się mieć ich nieco więcej to przed każdym myciem muszę pół godziny zastanawiać się czego użyję ;). Na ogół ograniczam się do jakiś 5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam taki problem :D warto sobie zapisywać, co i kiedy użyjemy. Tak, żeby maksymalnie odżywić włosy i traktować je różnorodnie. Wtedy tylko chwilę będziesz zastanawiać się, czego użyjesz w ciągu następnych dni :)

      Usuń
  14. Moje włosy lubią minimalizm, ale czasami potrzebują i wymagają więcej :) Generalnie zawsze staram się nie przesadzać, a przed każdym myciem czy niedzielą dla włosów mam problem co wybrać, żeby nie przesadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przywiązuję super wagi do moich włosów. Myję je szamponem owsianym sylveco, potem nakładam odżywkę petal fresh. Od czasu do czasu nakładam olej przed myciem lub maskę biovax do ciemnych włosów na kilkanaście minut. Codziennie pryskam włosy octem jabłkowym, bo świetnie podkreśla skręt. I to by było na tyle;P

    OdpowiedzUsuń
  16. Odbiegnę trochę od tematu stricte.. Bo widzę na zdjęciu Seboradin. A nie piszesz o nim. A warto. Jedyny środek który pomógł mi na wypadanie włosów. Stosowałam 2 razy dziennie, zawsze najpierw rano a później wieczorem jak myłam głowę to na mokre włosy i wcierałam. Włosy wypadały mi już garściami i nic tak mi nie pomogło, teraz nie mam z tym problemu. Stosowałaś? Może w innym celu? Jakie masz Ty wrażenia i odczucia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Alpino,
      o Seboradinie pisałam tutaj: http://www.dbaj-o-wlosy.com/2014/04/recenzja-lotion-seboradin-przeciw.html
      Na początku, czyli rok temu, Seboradin spowodował wzmożenie łupieżu. Z racji tego,że można go stosować przez 18 miesięcy od otwarcia, daję drugą szansę temu produktowi. Oprócz łupieżu, zauważyłam same pozytywy: przyspieszył porost, ograniczył przetłuszczanie i generalnie wzmocnił włosy. Teraz czekam na efekty, stosuję go znów od 2 tygodni.

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo. U mnie nie pojawił się łupież. Tak myślałam, że kieydś już coś czytałam o tym u Ciebie ale nie byłam pewna czy na pewno było to tutaj. Dzięki za link :-)

      Usuń
    3. Pojawienie się łupieżu to kwestia indywidualna i może mieć związek z innymi czynnikami, dlatego sprawdzam to po raz drugi :) Pisałam też o lotionie z czarną rzodkwią i oceniałam też całą kurację:
      http://www.dbaj-o-wlosy.com/2014/01/recenzja-jak-oceniam-kuracje-z-czarna.html

      Usuń
  17. U mnie raczej dominuje minimalizm - mam raptem dwa różne szampony, jedną ulubioną maskę, jedną odżywkę i dwa olejki, ale moje włosy lubią tak niż większą ilość, bo robią się oklapnięte. :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja pod tym się podpiszę. Dodatkowo skutecznie przed zakupami powstrzymuje mnie chudy portfel ;-)

      Usuń
  18. Daję włosom to czego potrzebują, od czasu do czasu coś wykombinuję :)))

    pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie minimalizm to używanie tych kosmetyków których potrzebuję(!) ale posiadanie ich po jednym z każdego rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny post! Będę często odwiedzać tego bloga. Zapraszam też do mnie - http://brutalforlove.blogspot.com/ .

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś miałam pełno kosmetyków do włosów i bardzo nimi żonglowałam. Teraz staram się jednorazowo używac tylko jednego szamponu i jednej, maksymalnie dwóch odżywek.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z moimi włosami minimalizm niestety się raczej nie sprawdzi :P Moje włosy są dość suche i zniszczone.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie lepiej postawić na minimalizm, ponieważ zbyt duża ilość chemii skazuje włosy na niszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  24. jeśli chodzi o włosy to raczej staram się nie eksperymentować, stosuję maskę lub odżywkę, szampon i często olejuje włosy, na tym opiera się moja pielęgnacja :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam podobnie jak Ty: przed myciem olej, po myciu maska, koniecznie wcierka, na końce serum. Dla wielu jest to maksymalizm, dla mnie jest to już rutyna i może tych kosmetyków jest sporo, ale przywykłam już do ich ilości. Też nie mam 100 szamponów i nie robię zapasów, stopniowo je kupuję. Nie czuję potrzeby dążenie do wielkiego minimalizmu, ale wielką maksymalistką też nie jestem. Dążę do ich lepszego wyglądu, widzę efekty i nie zamierzam przestać eksperymentować :) Nie wiem jak to się stało, że Cię odwiedzam, a jeszcze nie obserwowałam :) Dołączam zatem do tego zacnego grona!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi zdecydowanie coraz bliżej do minimalizmu, co wcale nie oznacza, że moje włosy są z tego powodu bardzo zadowolone ;) Ostatnio brakuje mi odrobiny czasu lub samozaparcie do stosowania dodatkowych zabiegów, więc cała pielęgnacja opiera się na szamponie, odżywce i wcierce (no i raz na jakiś czas produktu zabezpieczającego końcówki). Mam nadzieję, że lato zmobilizuje mnie do częstszego olejowania i mój minimalizm odejdzie w niepamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Od styczna tego roku dążę do minimalizmu w ilości kosmetyków. Zużywam zapasy i nie gromadzę jak na wojnę. W pielęgnacji włosów oprócz szamponu, odżywki, maski, potrzebuję też sera na końcówki, odżywki b/s i oleje. To taki mój konieczny zestaw. moim wyskoporowatym włosom służy przeważnie kombinowanie i nakładanie różnych bogatych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam podobne podejscie jak Ty, nie eksperymentuję bardzo mocno, ale za każdym razem używam odżywki/maski, często olejuję włosy, czasem używam wcierek, wiec minimalizm to też nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Minimalizm jest bezpieczny. Wydaje mi się, że to argument najważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Less is more :) Nadmiar za bardzo obciąża moje i tak osłabione włosy ;<

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam :) mam długie włosy, od niedawna są inne, zaczynają się rozdwajac, mam wrażenie ze szybko mi się przetluszczaja i niestety wypadają garsciami po umyciu i szczotkowaniu... :( mieszkałam w Anglii i ciężko było dobrać szampon oraz dbać o te włosy. Są cienkie, po umyciu rano (czasem wieczorem tez) są puszyste i przyjemne w dotyku ponieważ używam FM odżywki do włosów cienkich i pozbawionych puszystosci. Wracając do sedna sprawy proszę o propozycje jak zacząć o nie dbać jakie stosować oleje, wcierki i szampony bądź odżywki. Bardzo proszę o odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...