niedziela, 23 marca 2014

Wpływ miejsca zamieszkania na pielęgnację włosów

www.picjumbo.com
Często spotykam się z postami, w których można poczytać o pielęgnacji włosów w różnych porach roku oraz o punkcie rosy. Jak dla mnie te informacje nie są w pełni kompletne. Czasem pewnie zadajecie sobie pytania dlaczego jednego dnia nasze włosy po dobrych kosmetykach wyglądają świetnie, a kilka dni później fatalnie. Dyplomatyczną odpowiedzią byłoby stwierdzenie: "zależy to od różnych czynników". Znajomość pielęgnacji włosów w różnych porach roku i punktu rosy może być pomocna jednak są pewne kwestie, o których również warto wspomnieć.

Pielęgnacja włosów z podziałem na pory roku
Po zimie nasze włosy są bardziej suche i zniszczone, dlatego jeśli znieśliśmy ciężko tą porę roku to dobrze byłoby: podciąć końcówki, olejować włosy, intensywnie je odżywiać. Wiosną włosy wolniej się przetłuszczają, więc możemy je nieco rzadziej myć. Nie wiem jak Wy, ale ja już zaczynam borykać się z sezonowym wypadaniem.
Lato z kolei obok zimy jest chyba najcięższym okresem. Włosy powinniśmy chronić przed słońcem stosując maski czy odżywki z filtrami UV. Oprócz nich nieodłącznym elementem stają się nakrycia głowy. Chlor czy słona woda silnie wpływają na włosy, więc po kąpieli lepiej jest je umyć odżywką niż szamponem. Skóra poci się zdecydowanie szybciej, więc i częściej myjemy włosy.
Jesienią z kolei walczymy ze skutkami letniego przesuszenia, podcinamy zniszczone końce, a włosy znów mogą odpocząć. Skóra mniej się poci, więc rzadziej myjemy włosy. Zima jest bardzo ciężkim okresem: czapki, szaliki, mróz i suche powietrze w domach mają bardzo destrukcyjny wpływ na włosy. Dlatego częściej powinniśmy olejować włosy oraz większą wagę przykładać do zabezpieczania końców. Dodatkowe suszenie może włosy przesuszyć, a silikony w tym okresie świetnie je zabezpieczą.
O ile ogólne informacje na temat pielęgnacji włosów w konkretnej porze roku są istotne to niestety nie pomagają nam w doborze odpowiednich kosmetyków. Mam tu na myśli humektanty, emolienty czy proteiny. To zależy od...

Punktu rosy
Punkt rosy to temperatura, w której zaczyna się skraplanie gazu. Na podstawie rozpiski z bloga Anwen stworzyłam tabelkę.

Wpływ miejsca zamieszkania na pielęgnację włosów
Skoro już poznaliśmy pielęgnację w określonych porach roku i punkt rosy to warto przyjrzeć się wilgotności powietrza w różnych częściach Polski. Polska należy do państw bardzo wilgotnych. 
Musimy uświadomić sobie, że powietrze w terenach wiejskich i w pobliżu jezior, stawów i rzek będzie dużo bardziej wilgotne przy takiej samej temperaturze niż powietrze w centrum miasta. Sama mieszkam nad stawami i rzeką, więc jeśli moje włosy nie są odpowiednio zabezpieczone olejami, mam na głowie puch. O ile zimą miałam dość gładkie włosy tak teraz robią mi się loczki. Gdy mieszkałam w mieście to przy takiej temperaturze moje włosy lśniły i były gładkie.

Jeśli macie problem z nadmiernym puszeniem to postawcie na oleje i zwróćcie uwagę na to, w jakiej okolicy mieszkacie. Być może tak jak ja możecie mieć problem z gładkością włosów.  Wiele osób obserwując u siebie coś takiego, może dojść do wniosku, że ich włosy są do niczego i że widocznie muszą być bardzo zniszczone. Jednak nie zawsze tak jest, nie zawsze jest to nasza wina. Mnie pomogło regularne olejowanie, nawet co każde mycie. Na puszenie pomogło mi również keratynowe prostowanie, puch minął jak ręką odjął.

Dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na puszenie włosów i czy zaobserwowałyście u siebie w okolicy dużą wilgotność.


Pin It Now!

20 komentarzy:

  1. Mieszkam na podlasiu I w lasach niestety również czasami doskwiera wilgoć. Pamiętam jam swego czasu byłam nad naszym, polskim morzem- codziennie chodziłam z miotłą na głowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mieszkam na podlasiu a ponieważ naokoło domu mam łąki to też często doskwiera mi wilgoć. Moje włosy strasznie się puszą.

      Usuń
    2. Ja akurat mieszkam w świętokrzyskim i łąk aż tak dużo nie mam, ale naokoło mam kilka stawów i rzekę, więc regularnie rano wita mnie mgła i cały dzień jest wilgotne powietrze. Zdarza mi się puch najczęściej wiosną i jesienią.

      Usuń
  2. Moja nie lubią się puszyć ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też nie. Nawet deszcz im nie straszny, no chyba że zaczęłabym dodawać wiadrami aloes do wszystkich kosmetyków. Humekanty to pikuś w porównaniu do shea :D

      Usuń
    2. Zazdroszczę Wam!:) też chciałabym mieć niepuszące się włosy :)

      Usuń
  3. A ja nad morzem, 6km od Bałtyku, 2 km do najbliższego dużego jeziora. Włosy całe dzieciństwo miałam biało cytrynowego koloru i zawsze całkowicie proste.

    OdpowiedzUsuń
  4. gliceryna + duża wilgotność powietrza = puch murowany :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post. Ja o wpływie pogody na moje kręciołki wiem od dawna, ale żeby było jeszcze zabawniej to na mojej ulubionej włosomaniaczej kopalni wiedzy zrobili dla USA włosową pogodynkę. Jeśli ktoś umie choć trochę angielski to zapraszam na stronę, której adres podałam poniżej. Jest mnóstwo frajdy i chciałabym, żeby ktoś zrobił coś takiego u nas w Polsce ! (mogłabym się tego podjąć, gdybym znała jakiegoś dobrego informatyka). Pozdrawiam, Chomiś :)
    www.naturallycurly.com/frizz-forecast/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że ktoś zrobił taką pogodynkę!:) a ja na ten pomysł wpadłam w zeszłym tygodniu i już obmyślam w jaki sposób to zrobić :) nawet zaczęłam już pisać i przygotowywać sobie plan :)

      Usuń
  6. Jak widać bez oleju ani rusz. :D Moje włosy nigdy się nie puszą, więc nie mam z tym problemu, ale odkąd studiuję i mieszkam w mieście w sezonie grzewczym wyczuwam negatywny wpływ wilgotności, nie tyle się puszą, co stają się bardzo suche.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam zupełnie tak samo. W sezonie grzewczym w moim mieście studenckim miałam bardziej suche włosy niż w tym samym czasie w domu. Myślę, że to też wina zmiany wody.

      Usuń
  7. mieszkam na dolnym śląsku, w mojej okolicy jest dużo wody, ze wzgl na zbiorniki i stawy, więc przeważnie każdy dzień rozpoczynam z puchem na głowie, ale da się przeżyć ;) w sumie przyzwyczaiłam się.
    przydatny post! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie najgorsza jest zima, a że tego roku nie było jej za wiele, to włosy się bardzo nie zmęczyły :-) I nie wiem dlaczego, ale jeszcze nie zaczęły mi wypadać, a przecież przesilenie, powinny już :d widocznie nie wiedzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wypadają, odczuły że już nadeszła wiosna. Leci mi ich całkiem sporo :(

      Usuń
  9. Mieszkam stosunkowo niedaleko dużego stawy więc ogólnie powietrze jest dość wilgotne, ale nie zawsze widzę wpływ na puszenie się... mam za łatwą rękę do zbyt mocnego obciążenia swoich włosów. Jak trzymam się sie bez obciążenia to wtedy nawet deszczowy (lekka mrzawka) dzień gwarantuje puch. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy post, nigdy nie zwracałam na to uwagi :) Wiosennego przesilenia jeszcze nie odczuwam, ale największy wpływ na stan moich włosów ma woda, na wyjazdach są zupełnie inne niż w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tym punkcie rosy nie miałam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio moje włosy często się puszą, muszę pomyśleć co takiego złego z nimi robię.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...