niedziela, 9 czerwca 2013

Jak odnaleźć swój styl?

Hej dziewczyny!

Odkąd zaczęłam pracę w restauracji czuję się taka bezpłciowa... Muszę mieć związane włosy, delikatny makijaż, brak lakieru na paznokciach. Żadnej biżuterii, płaskie buty, spodnie najlepiej dresowe to jedne z wielu wymogów. Koszulkę polo, którą noszę mam w kolorze koszulek kasjerów z McDonalda- mało komu taki kolor pasuje. Mam wrażenie, że zlewam się z kolorem posadzki. 

Po pracy nie mam już siły się stroić. Denerwują mnie trochę godziny pracy, albo przychodzę na 5:30 rano, albo wracam do domu po 22. Czasem między jednym a drugim dniem pracy mam odstęp 8 godzin (od zakończenia poprzedniej zmiany do rozpoczęcia następnej)...

W dodatku pogorszył się stan moich włosów :/ zaczęły wypadać (brak snu i nieregularne posiłki) i stały się bardziej suche (od temperatury w pracy - pieczemy bułki, chleb, zapiekanki i ogólnie fast-foody) .

Nigdy nie potrafiłam znaleźć swojego stylu. Mimo rozmiaru 36/38 wydaje mi się, że w każdych ciuchach wyglądam jak wieloryb (przy 172 cm ważę około 56 kg), więc chyba nie jestem olbrzymem. Potrafię przez pół roku nic sobie nie kupić regularnie przemierzając galerie handlowe.

Osoby, które mnie inspirują to:
Bardzo podoba mi się jej styl i uroda, uwielbiam przeglądać jej wpisy i z niecierpliwością czekam na następne.






Nikomu nie trzeba jej przedstawiać. Marzę, żeby moje włosy doszły do takiego stanu, jakim ta dziewczyna może się pochwalić.



Alina pisze o wszystkim, co dotyczy pielęgnacji i urody. A czym mnie najbardziej powaliła na kolana? Makijażami!




Dla mnie MONIKA+ANWEN+ALINA=IDEAŁ do którego chciałabym dążyć.

W związku z tym mam kilka pytań do Was. Jak to się stało, że odnalazłyście swój styl? Jak go odnaleźć? Może znacie strony internetowe, książki, czasopisma które mogłyby mi w tym pomóc?
A może powinnam być mniej krytyczna w stosunku do siebie?
Wiem, że odpowiedni makijaż, ubiór, dodatki i fryzura potrafią naprawdę wiele zdziałać. Nie chcę być już szarą myszką.

Zachęcam do komentowania, bardzo zależy mi na Waszej opinii.






Pin It Now!

47 komentarzy:

  1. U mnie to było proste, ubieram się tak, że ciuchy pasują do muzyki, której słucham. Ale jakiś czas temu zaczęłam się ubierać bardziej kobieco dla chłopaka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię ubierać się kobieco i nie dla chłopaka tylko dla siebie :) Lepiej się wtedy czuję ;)

      Usuń
  2. Ja generalnie jestem raczej taką szarą myszką, ale nie robię niczego specjalnego, żeby to zmienić. Dobrze się czuję. Ubieram się raczej normalnie, nie wydziwiam niczego. Lubię dziewczęce spódniczki, sukienki, koszule, ale lubię też wskoczyć w spodnie i bluzę czy sweter :) Latem najlepsze są shorty i koszule albo właśnie takie dziewczęce sukienki - przynajmniej moim zdaniem.
    Druga sprawa jest taka, że kupiłam sobie kiedyś ksiązkę "mała czarna księga stylu", która zawiera wskazówki jak zapełnić swoją garderobę tak, by były to ubrania, które rzeczywiście się nosi itp. Bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się rozejrzałam za tą książką :) wezmę ją pod uwagę przy ewentualnym zakupie :) Dzięki za informacje :)
      Też lubię dziewczęce ubrania, ale w moim stylu czegoś mi brakuje i muszę to znaleźć :P

      Usuń
    2. Zastanawiam się jeszcze nad "Klasyczną setką" tej samej autorki :)

      Usuń
    3. też myślałam nad tą książką, ale odłożyłam jej zakup na później i te później jeszcze nie nastąpiło :)
      Ja jak szukam jakiejś inspiracji to zazwyczaj wchodzę na weheartit.com czasami można znaleźć fajne zdjęcia dziewczyn, które są ładnie ubrane i coś sobie podpatrzeć od nich :)

      Usuń
    4. Nawet jeśli mi się coś podoba w Internecie to potem i tak mi to ciężko kupić. Często nie mogę tego znaleźć w sklepach a jeśli znajdę to okazuje się, że źle w tym wyglądam.

      Usuń
    5. wiem co czujesz, ja tak chociażby mam z fryzurami. coś mi się spodoba na zdjęciu, próbuję to zrobić i nie wyglądam w tym dobrze.
      Jeżeli chodzi o ubrania to, nie wiem. Ja po sklepach chodzę rzadko w zasadzie i najczęściej mam tak, że wchodzę do sklepu i moje oczy od razu wyłapują to co mi się podoba, jak leży dobrze to kupuję, jak nie to jestem załamana i potem nawet mi się już po sklepach nie chce chodzić.
      W sumie to ze mnie jest wieloryb, więc wiem co czujesz, bo w sumie mi też jest ciężko znaleźć coś co byłoby naprawdę ładne i równie ładnie wyglądało na mnie.

      Usuń
  3. A wiesz, też mam z tym problem. Słucham metalu więc chodzę często w glanach, podobają mi się bluzki z kreskówkami i kolorowymi nadrukami (ale nie z gatunku powiedzonek dla gimnazjalistek), a do tego uwielbiam ubrania kremowe, z koronkami itp. Stwierdziłam że nie mogę chodzić na zmianę w dresie i koronkach, albo z glanami na czarno. Wybrałam koronki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego nie możesz na zmianę chodzić w glanach i w koronkach? Weźmy np. pod uwagę bardzo eleganckie kobiety, one od czasu do czasu wskakują w sportowe ciuchy. Myślę, że najlepiej nie mieszać stylów, ale jednocześnie na sobie.
      Uwielbiam ubrania kremowe i koronki! :)

      Usuń
  4. Nigdy nie mam problemu ze stylem.
    Ubieram się w to, w czym uważam, że dobrze wyglądam i komfortowo się czuję. W taki sposób na pewno odnajdzie się swój styl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie mogę znaleźć ciuchów, w których bym się komfortowo czuła, zawsze coś mi się nie podoba. Chyba po prostu mam jakiś obraz siebie, jak powinnam wyglądać i jeśli tego mi się nie uda spełnić to jestem niezadowolona.

      Usuń
  5. Ja jakoś się nad tym nie zastanawiałam. Ubieram się w to w czym jest mi wygodnie i w czym się dobrze czuję :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raz na jakiś czas się właśnie zastanawiam... dokładnie wtedy kiedy wracam z zakupów bez żadnego zakupu.

      Usuń
  6. zazwyczaj czerpię inspiracje ze stron internetowych , wizaż , modne polki, sprawdzam trendy na wiosnę, lato ... ale nie martw si kiedys ,też przeszłam chyba wszystkie style , glany żółte , potem skejt owskie wiszące spodnie , potem blumuny ..aż w końcu pomyślałam ze czas stać się kobieta ze nie pokazuje swojej sylwetki tylko zakrywam ja szmatami ze tak ujmę i postawiłam na modę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja trendy sprawdzam często na blogach, modnych polek nie przeglądam a na wizażu to tylko na forum i do KWC zaglądam :) czasem inspiracje czerpię z ulicy. Wczoraj udało mi się kupić 3 bluzki! to duży sukces jak na mnie :D Potrafię miesiącami przychodzić z niczym z zakupów, a czasem jednego dnia się tak obkupię, że ho ho :D

      Usuń
  7. Ja w sumie chyba nie mam własnego stylu jeśli chodzi np. o ubiór. Kupuję to, co mi się podoba i w czym jest mi wygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ubieram się w to co mi się podoba i jest wygodne, nic na siłę. Z pewnością nie wyglądasz jak wieloryb, ja za to wyglądam jak kościotrup i ciężko znaleźć mi jakieś fajne ubrania, bo mam rozmiar 34/36...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiem jak to jest być kościotrupem. W klasie maturalnej przy wzroście 172 cm ważyłam 49kg. Nie mogłam kupić żadnej sukienki na studniówkę, bo nawet 34 ze mnie zlatywał. Musiałam więc zlecić to krawcowej. Za to wtedy bardzo podobały mi się moje nogi. A teraz mi się troszkę przytyło :P

      Usuń
  9. Hmm, a ja jakos nigdy nie miałam problemu z "własnym stylem". Po prostu raz chcę wyglądać jak hipiska, to się ubieram w kostium boho, jak mam ochotę na chłopczycę to zakłądma męskie dżinsy. chcę być metalówką, kładę glany. Chcę być przerysowaną lalką, zakładam lukrową sukienkę. Myslę, że najlepiej po prostu kupować to, co Ci się podoba i nie słuchać porad innych(chyba że naprawde się znają, a nie mama Ci doradzi, bo ona nie lubi spodni wię ci ty masz ciągle chodizć w spódniczkach, tego typu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ja spódniczki uwielbiam :D a mama mi spodnie doradza :D
      Już od jakiegoś czasu nie słucham się innych w kwestii zakupów. Jak wybierałam sukienkę na imprezę to poszłam z moją już pseudo przyjaciółką i ta mi proponowała taką kieckę jak dla pań po 60. Chyba po prostu chciała, żebym wyglądała od niej gorzej.
      Zdaję się w tej sprawie na siebie, ewentualnie siostrę, bo ona akurat się zna i jest wobec mnie szczera:)

      Usuń
  10. powiem tyle, że dobija mnie to, że piszesz, że czujesz się jak wieloryb. Ja przy wzroście 165 ważę około 70 kg, od lutego schudłam z 6 kg i jak ja mam się czuć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś czuć się świetnie, bo udało Ci się schudnąć 6kg, mało kto jest tak wytrwały, szczerze Ci gratuluję :) naprawdę :)
      Tak to już jest, że zawsze kobieta znajduje w sobie wady. Ja bym chciała mieć szczuplejsze uda. Nie wiedzieć czemu super wyglądam w sukienkach i spódniczkach (nawet krótkich), a fatalnie czuję się w spodniach.

      Usuń
    2. wybacz, ale to na prawdę dołujące gdy wszystkie chude kobietki narzekają na swój wygląd gdy samemu ma się lekką nadwagę i się słucha tego wszystkiego </3

      Usuń
    3. Nawet wszystkie miss mają jakieś kompleksy. Im więcej czegoś mamy tym bardziej chcemy mieć coś jeszcze. Jeśli mam zadbane włosy to chcę zapuszczać, jeśli zapuściłam to chcę żeby były gęstsze, jeśli już są to chcę zmienić kolor i tak w kółko. Człowiek ciągle do czegoś dąży.
      Gdybym miała powiedzmy nadwagę to marzyłabym o takiej figurze jaką mam. A teraz chciałabym jeszcze poprawić obecny stan. Człowiek chyba nigdy nie będzie w 100% zadowolony.

      Usuń
  11. Z tego co ja wiem styl na pewno możemy dobrać do swojej urody. W zależności jaką porą roku jesteśmy będą nam pasować odpowiednie style. Np. pani jesień dobrze wygląda w stylu Safarii, Boho, oraz militarny, a pani zima w stylu marynarskim. Pani lato(podobno większość polek) najlepiej wygląda w stylu romantycznym, glamour. Mi najbardziej podoba się styl Miejski szyk, czyli ten najbardziej popularny. A ubiór staram się dobieram do swojej sylwetki i w kolorach, które najbardziej lubię i które tez pasują do sylwetki i typu urody. Podsumowyjąc ja biorę pod uwagę trzy rzeczy:
    - proporcje sylwetki
    - typ urody (pora roku)
    - wygodę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja do tej pory nie rozszyfrowałam swojego typu urody. Albo jestem latem albo wiosną :P

      Umiesz rozszyfrować? To może bym Ci jakieś moje zdjęcia podesłała :P

      Usuń
    2. czasami nie jest się konkretną pora roku, ale mieszanką. Najdokładniej sprawdza się typ urody na kolorowych chustach. Np. mi fryzjerka powiedziała, że jestem typowym latem, a na stylizacji z chustami wyszła wiosna. Co do twojej prośby- Mogę spróbować:)

      Usuń
    3. No to w niedługiej przyszłości podeślę Ci jakieś zdjęcia tylko najpierw będę musiała je sobie zrobić :)

      Usuń
  12. Uch, też mam z tym problem. Tak jak ktoś wyżej powiedział - identyfikuję się z ludźmi słuchającymi rocka, metalu, itd. więc kocham czerń, koszule w kratę, itd. A z drugiej strony uwielbiam szpilki, koturny, pastele i ogólnie ubrania z sieciówek. Więc myślę,że póki co nie mam żadnego stylu, ale w wakacje planuję nad tym popracować. :)

    Btw, wyzwanie idzie mi świetnie:) Nie ciągnie mnie do słodyczy. Jednocześnie jestem 4 dzień na diecie kopenhaskiej, więc mimo wszystko jestem głodna, no ale daję radę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja musiałam przez weekend zjeść 3 drożdżówki z jabłkiem. Niestety miałam zjazd na uczelni i nie dałam rady kupić obiadu - mamy 5 minutowe przerwy.
      Na szczęście nie były słodkie i nie było tam ani lukru, ani cukru pudru.

      Usuń
  13. Ale z Ciebie szczuplutka dziewczyna, jestem troszkę wyższa ale zdecydowanie nie tak szczupła, zazdroszczę figury :D ważne, żeby czuć się dobrze w swoim ciele. Co do włosów to głowa do góry :) polepszy się ich stan.

    I taka ogólna refleksja mi przyszła do głowy, że dobrze jest mieć jakieś marzenia, jakiś cel. Tak jak chociażby polepszenie stanu włosów, odnalezienie swojego stylu i inne rzeczy. Ja na przykład nie umiem żyć bez bez wyzwań stawianych samej sobie-ostatnio skrzętnie planuję co zrobię po licencjacie (a może raczej marzę... :P). Życie byłoby nudne, gdybyśmy mieli wszystko na wyciągnięcie ręki ;) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie. Mogę sobie zacytować Twoje zdanie? I umieścić gdzieś na blogu?
      "Życie byłoby nudne, gdybyśmy mieli wszystko na wyciągnięcie ręki ". To, co powiedziałaś jest bardzo bardzo mądre :)

      Usuń
  14. ja też jestem wciąż w trakcie poszukiwania. Z tym, że ja od zawsze borykałam się z nadwagą i zawsze chowałam się pod warstwą szerokich ciuchów. Potem schudłam dość sporo i nie wiadomo jak się nosić ;)

    ale jestem na dobrej drodze. ekseprymentuję i szukam tego w czym się czuję dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet przy nadwadze nie warto się chować pod warstwą szerokich ciuchów. Owszem od czasu do czasu można, ale najważniejsze to by umieć podkreślić swoją urodę. Można wyglądać pięknie z nadwagą, znam takie przypadki :)

      Usuń
  15. ps. jeśli chodzi o słodyczową akcję to ja już dwa razy o niej zapomniałam. Pochłonęłam sobie ( na szczęście nie dużó ) słodkości i przypomniałam sobie po dwóch godzinach że miałam nie jeść :D. Zbyt ciężko się przestawić. Ale nawet jeśłi ich nie wyeliminuję przez to sto dni to na pewno dość mocno ograniczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie dzieje, jesteśmy tylko ludźmi i nie o wszystkim musimy pamiętać. Nie odwracaj się za siebie i śmiało idź naprzód :) Każdy ma jakieś potknięcia :)

      Usuń
  16. No to może porozglądaj się za inną pracą, skoro ta tak źle na Ciebie wpływa ;) Ja po prostu co jakiś czas idę do galerii handlowej, kupuję to co mi się podoba. Ja na przykład lubię ładnie wyglądać, ale rzucać się w oczy jakimś dziwnym strojem nie lubię. Może po prostu na zakupy zacznij chodzić z koleżanką i będzie Ci mówiła w czym dobrze wyglądasz i ze sklepu wyjdziesz z masą nowych rzeczy ;) Czyjaś opinia naprawdę dużo daje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak łatwo powiedzieć "porozglądaj się". Ta praca jest całkiem nieźle płatna jak dla studentów. Normalnie to zarobiłabym może z 800 zł, a za tyle w moim mieście niestety się nie utrzymam.

      Usuń
  17. Oj chyba ciężko mieć jeden styl. W zależności od sytuacji trzeba założyć coś eleganckiego, sportowego itp. Mi też jest ciężko ocenić czasami czy dobrze w czymś wyglądam, a nie mam z kim chodzić na zakupy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niby mam z kim chodzić, ale to co mi ktoś doradza jakoś do mojego charakteru nie pasuje :p

      Usuń
  18. Odnaleźć swój styl jest ciężko. Ja szczerze mogę powiedzieć, że swój styl odnalazłam w second hand'ach. Nie wiem jak innym, ale nic mi się w sieciówkach nie podoba. Dosłownie znajdę kilka ubrań licząc na jednej ręce które mogłabym założyć. Co prawda to nie jest szybkie znaleźć ten swój styl, ale musisz wiedzieć czego Ty wymagasz i co wymaga Twoje ciało, tzn w jakich ubraniach wyglądasz dobrze a w jakich źle. Najlepiej przejrzeć całą szafę w poszukiwaniu tych dobrych i tych nie noszonych ubrań. Sprawdzasz w lustrze czy pasują Ci falbanki/żaboty etc. (ja osobiście tego nienawidzę, choć zależy co z czym leży), luźne bluzki czy dopasowane, z dekoltem w łódkę czy w serek. Samemu trzeba do tego dojść metodą prób i błędów.. Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiem, że odkopuję stare notki i możliwe że już nikt tego nie przeczyta, ale co tam-napiszę! ;p Uwaga- komentarz jest długi i składa się z dwóch części;p

    Po pierwsze to uwielbiam blogi włosowe i będę tutaj zaglądać często, a po drugie mam odpowiedź na Twoje pytanie.

    Może zacznę od tego jak to było u mnie: otóż w gimnazjum byłam mroczną metalówą, to przecież okres buntu - wiadomo. W liceum strasznie się roztyłam i ubierałam się jak stara baba, żeby po prostu jakoś zakamuflować swoje zwisające flaki brzuszno-biodrowe i absolutnie nie zaprzątałam sobie głowy tym jaki obecnie mam styl, tylko raczej tym żeby ciuchy były luźne i nie opinały zabardzo cellulitu. Wszystko zmieniło się na studiach, pomyślałam, że to nowy rozdział życia i muszę wziąć się w garść, więc zerwałam toksyczny związek z chłopakiem, schudłam naprawdę dużo (że aż ludzie na ulicy mnie nie poznawali, bo w końcu okazało się że oprócz wielkiego tłustego zadu mam też talię) i jakby w pewnym sensie zyskałam nową tożsamość - bo razem z kilogramami pozbyłam się smutku związanego z wiecznymi kompleksami. Pierwsza rzecz, którą po schudnięciu kupiłam to była prosta, czarna ołówkowa spódnica z podwyższonym stanem - do teraz ją noszę, mimo że ma prawie 5 lat, ale trzyma się brawurowo ( była z ZARY, moze dlatego). Dzięki tej spódnicy czułam się jak milion dolarów - przysięgam. Podkreślała wcięcie w talii, w miarę zgrabne nogi no i przede wszystkim była elegancka. Chodziłam w niej praktycznie kilka razy w tygodniu, zestawiałam tylko inne góry, żeby nie było nudy. Wtedy dopiero zauważyłam, że dobrze czuję się w opiętych, bardziej 'świadomych ciała' ubraniach, ale to nie wszystko, bo w tym momencie do akcji wkroczył drugi ważny element, a mianowicie moje zamiłowanie do postaci Batmana :p (śmiej się, śmiej, ale to prawda;p) Od dziecka byłam zafascynowana tajemniczym związkiem między Batmanem i Catwoman. I któregoś dnia olśniło mnie, pomyślałam sobie - kurde, zostanę catwoman. Nie dosłownie oczywiście. Chodziło mi tutaj bardziej o jej styl właśnie - i owszem, mam na myśli ten obcisły seksowny, lateksowy kostium. To absolutnie nie znaczyło, że od tamtej pory pomykam dachami, zamiast ulicami i zawsze mam ze sobą pejcz, ale niektóre cechy tego stroju przejęłam do swojego stylu na dobre. Przede wszystkim stawiam na kobiecość, tajemniczość i lubię kiedy mam na sobie coś seksownego.Szpilki,jakaś a'la koronka, czy siateczka, czasem dekolt, dopasowana spódnica. Kiedy mój outfit ma którąś z tych cech(oczywiście nie wszystkie naraz, bo nie chce wyglądać jak lafirynda spod lampy;p), wtedy po prostu czuję się jak pani swojego dnia, jak prawdziwa catwoman, pewna i świadoma siebie kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  20. Po przeczytaniu tego opisu powiedz jak mnie sobie wyobrażasz? Pewnie właśnie tak, jak to opisałam - widzisz przed oczami kobietę-kot, femme fatale, laskę z pierwszorzędnym stylem, szykiem i klasą. I o to przede wszystkim mi chodzi kiedy dobieram zestaw ciuchów na następny dzień - o to, żeby ludzie widzieli mnie tak, jak ja widzę siebie. To nieważne, że mam niecałe 1,65 cm wzrostu, to nieważne że włosy mam trochę niesforne i końce lekko suchawe, ani nawet nieważne, że w ogóle nie mam urody catwoman. Ale dokładnie tak się czuję i tak się prezentuję przed innymi, dzięki czemu oni również tak mnie odbierają.

    Dlatego proponuję Ci przestać MARZYĆ o byciu taką jak Alina, Anwen, czy ktoś inny. Po prostu BĄDŹ taka. Jeśli masz te swoje ideały to już większa część roboty za Tobą, teraz gładko i lekko wprowadź w życie te ich cechy, które według Ciebie są piękne, dadzą Ci radość na co dzień i poprawią Ci humor i bądź pewna, że to co robisz jest dobrym krokiem, bo przecież tego chcesz i potrzebujesz. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o to, żebyś starała się być dokładnie taka sama jak tamte blogerki, tylko o te cechy które Cię w nich urzekły.

    Jeszcze jeśli chodzi konkretnie o ubiór polecam wygoglować sobie 'typy urody' żeby sprawdzić, którym jesteś typem - dzięki temu łatwiej będzie Ci dobrać dobry kolor do swojej karnacji itp. Możesz też spróbować przywołać właśnie jakieś postaci z dzieciństwa w które lubiłas się wcielać - może to była Egipcjanka, albo Pocahontas?;p Może właśnie teraz warto zastanowić się jaki styl od zawsze Ci się podobał, żeby teraz troszkę zaadaptować go i przejąć do siebie, przełożyć na swój grunt.

    Ufff, oby pomogło.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie ma sprawy, cieszę się, że tak to odebrałaś :D Zatem do dzieła i czekam na rezultaty ;D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...