środa, 13 marca 2013

ABC ziół: Siemię lniane

Hej dziewczyny!

Zachęcona opiniami innych blogerek postanowiłam również i ja wypróbować nasiona lnu.  Oczywiście zakupiłam odpowiedni produkt. Nasypałam ziarenka do szklanki i zalałam gorącą wodą, po czym przerażona nie wypiłam tej mikstury. Zrobiłam kilka prób i dalej nie mogę się przemóc - czy ktoś mnie przekona?
W związku z tym postanowiłam przygotować płukankę i własną maskę, której składnikiem był kleik z nasion lnu.

A teraz parę słów o siemieniu:
Siemię lniane jest leczniczym środkiem zielarskim. Pomaga w problemach żołądkowych: poprawia perystaltykę jelit, powstrzymuje biegunkę, eliminuje zaparcia, poleca się je przy nieżycie żołądka i dwunastnicy, wrzodach. Pomaga w problemach z koncentracją i pamięcią. Ale... przede wszystkim stosuje się je do poprawy stanu włosów. Nasiona lnu są składnikiem wielu szamponów i odżywek. Mają właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżające, przyspieszają porost, wzmacniają paznokcie i poprawiają stan cery, a także wzmacniają odporność.





Jak przygotowałam kleik?
2 łyżki nasion zalałam jedną szklanką wody i gotowałam na małym ogniu co jakiś czas mieszając.
Następnie starałam się usunąć nasiona z kleiku, niestety nie udało mi się to w takim stopniu jakbym chciała. Część "kisielu" użyłam do płukanki (dodałam glutka do ciepłej wody) a część zastosowałam do maski.


Maska

Bazą mojej maski była odżywka Isana z filtrem UV


Do odżywki dodałam łyżkę kleiku z siemienia lnianego, 1 kapsułkę witamin A+E oraz 1 kapsułkę keratyny hydrolizowanej.

Konsystencja maski przedstawia się następująco:

Wnioski:
  • następnym razem do takiej maski dodam trochę mąki ziemniaczanej, żeby konsystencja była bardziej gęsta. Oprócz tego chciałabym dodać niewielką ilość jakiegoś olejku albo balsamu Isana z masłem shea i kakao,
  • miękkie włosy,
  • zwiększona objętość,
  • włosy w dotyku bardziej tępe i sztywniejsze.


Czy stosujecie siemię lniane? W jaki sposób je używacie? I jak oddzielacie ziarenka od glutka?



Pin It Now!

19 komentarzy:

  1. Ja piję siemię lniane codziennie z rana. Próbowałam żelu z niego oraz maski.
    Pierwsze nie lubi się z moimi włosami, a drugie nie sprawiło nic nadzwyczajnego. Muszę jeszcze do kompletu wypróbować płukanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę się wreszcie do picia siemienia przekonać :P

      Usuń
  2. Ja piję siemię albo same(przyzwyczaiłam się do "glutka") albo z jakimś sokiem, serkiem, koktajlem itp. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę próbować to w pierwszej kolejności z jakimś sokiem, nawet kupiłam w tym celu specjalnie sok malinowy :)

      Usuń
  3. Uwielbiam ,ale zewnętrznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja co wieczór dosypuję siemię do herbaty i nic nie czuć, a ziarenka z przyjemnością zjadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie tak zachwalacie... i każda ma zupełnie inny sposób, na pewno coś dla siebie znajdę :)

      Usuń
  5. Ja muszę się zmobilizować i spróbować! :) /E

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, siemię lniane to coś co zaczęłam stosować od początku mojego włosomaniactwa. Najpierw robiłam żele, teraz bardziej płukanki. Do odcedzenia ziarenek uzywam małego siteczka i nie ma problemu:) Ostatnio do gotującego się lnu dorzucam woreczek pokrzywy i skrzypu i gotuje to razem, następnie przecedzam, dolewam letniej wodu i płuczę włosy:) Co do jedzenia to kosztowałam, dodałam kiedyś trochę do jogurtu (ale takiego mielonego lnu), nie spożywam go regularnie i chyba raczej nie będę...:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie umiem skusić do siemienia lnianego. Koniec, kropka. Może kiedyś wypróbuję zewnętrznie, ale.. na bank nie wezmę do ust.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez przypadek usunelam komentarz Eveline, na szczescie wszystko mi przychodzi na poczte. Cytuje komentarz:

      Ja piję siemię - polecam Ci zalanie letnią wodą i odczekanie, żeby ziarenka trochę zmiękły. Nie robi się wtedy glutek, tylko ziarenka mają lekką otoczkę (możesz dodać też trochę soku owocowego). A jeśli to też Ci nie wejdzie to miksuj ziarenka z owocem, jogurtem itp.

      Usuń
  9. Ja zmuszam się do picia siemienia, albo dodaję do porannego musli, bardzo wierzę w jego działanie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię żel z siemienia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. po piciu siemienia miałam więcej baby hair, maska działała średnio (moje włosy nie lubią nadmiernego nawilżania :/), a żel niby wygląda fajnie i loczki są urocze ale moje włosy są sztywne w dotyku :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie słyszałam, by gotować tego ;p od jutra mam zamiar pić, bo dzisiaj zakupiłam, to możemy się w tym wspierać - wystraszyłaś mnie, tym że nie możesz się przemóc:P Drożdże piłam, to i to dam radę - mam nadzieję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie martw :D przemogłam się i dziś wypiłam już drugi kubek :) a oprócz tego zaczęłam ziarenka dodawać do kanapek :)

      Usuń
  13. Ja gotuję ziarenka z wodą, po przestygnięciu dodaję łyżeczkę miodu i nawet mi smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham siemie:)
    Te ziarenka działają cuda.
    Zapraszam do mnie.
    http://kosmetycznykogielmogiel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...