piątek, 1 marca 2013

Czy da się przeżyć bez prostownicy?


Temat dzisiejszego wpisu jest mi dość bliski, ponieważ prostowałam włosy przez około 7 lat (codziennie!). Gdyby ktoś mnie rok temu zapytał bez czego nie mogę żyć, na pewno wymieniłabym między innymi prostownicę. Dziś twierdzę, że prostownica to jedno z największych bagien, w jakie może się wpakować dziewczyna o włosach falowanych i kręconych.


Zawsze narzekałam na naturę swoich włosów, kręciły się i puszyły, nie mogłam z nimi dojść do ładu. Jedynym rozwiązaniem w mojej gimnazjalnej głowie było prostowanie włosów - stało się to wtedy bardzo modne. Dużo dziewczyn(ek) zaczynało wielką przygodę swojego życia - TORTUROWANIE WŁOSÓW, choć pewnie żadna nie zdawała sobie sprawy, jakie będą  skutki takiego postępowania w przyszłości.



Wczoraj od bardzo dawna użyłam prostownicy, moje włosy po jej użyciu były w stanie fatalnym. Nie były już tak miękkie, gładkie i lśniące. Odczuwam coś w rodzaju wielkiej niechęci do tego urządzenia.



Jakie spustoszenie zasiało prostowanie na mojej głowie?
  • włosy stały się suche, do tej pory nie potrafię ich nawilżyć,
  • włosy są bardzo połamane, kończą się białymi kuleczkami, nie potrafię wszystkich wyłapać i ściąć,
  • mam rozdwojone końcówki; mimo że podcinam regularnie końce to fakt, że włosy są nierówne powoduje, że rozdwojone końcówki mam na całej długości włosów,
  • włosy zaczęły mi bardzo wypadać - jak bardzo? Straciłam około 30 % włosów,
  • i najgorsze - jestem jedną z tych, które spaliły sobie włosy...

A jakie są plusy prostowania?


NIE MA ŻADNYCH, przynajmniej moim zdaniem. Prostowanie włosów raz na jakiś czas pozwala osiągnąć efekt gładkich i prostych włosów, dlatego warto posiadać prostownicę, aby odmienić swój wygląd na specjalną okazję. Jednak nie jest to urządzenie, po które powinnyśmy sięgać codziennie.

Jak zrezygnować z prostowania włosów?


  • wyrzuć prostownicę lub oddaj ją komuś - kiedy nie mamy prostownicy w zasięgu ręki dużo łatwiej jest nam się pogodzić z tym, że musimy nosić włosy, które nie są proste. Musisz mieć pewność, że osoba, której oddajesz prostownicę nie ugnie się pod Twoją presją i nie odda Ci tego urządzenia.
  • naucz się kilku fryzur lub stylizuj włosy na okrągłej szczotce lub suszarko-lokówce - suszarki są dużo bezpieczniejsze dla włosów, dlatego przy odrobinie wprawy uda Ci się wyprostować włosy z pomocą suszarko-lokówki, czy okrągłej szczotki. Najczęściej włosy prostują dziewczyny, które mają je falowane, dlatego suszarka z pewnością pomoże.
  • wypróbuj zabieg Encanto, dzięki niemu osiągniesz efekt prostych włosów na kilka miesięcy. Dla mnie ta metoda okazała się najbardziej skuteczna. W międzyczasie intensywnie dbałam o włosy. 
  • zrezygnuj z grzywki lub ją zapuść - grzywka jest najczęściej prostowaną częścią włosów, podobnie jak pasma przy twarzy,
  • intensywnie dbaj o włosy - dbając o włosy sprawisz, że staną się cięższe i zaczną same się prostować.



Jestem na siebie wściekła, że doprowadziłam włosy do tego stanu, że dałam się omamić modzie, reklamom, namowom koleżanek. Myślałam, że dzięki temu będę ładniej wyglądać. Nie mogę uwierzyć w to, że byłam taka ślepa.


Ku przestrodze (na pewno część z Was widziała ten film):






A Wy prostujecie włosy? Prostowałyście regularnie? Też jesteście na siebie złe? A może nie żałujecie? 

40 komentarzy:

  1. włosy prostuje od kilku lat i jakoś nie wyobrażam sobie życia bez niej ; D robiłam kilka razy próby odłożenia prostownicy , ale zawsze kończy się tak samo - powracam do niej . nienawidzę siebie w kręconych włosach . bardzo często mam na głowie baranka i jakoś się źle w nim czuje , o wiele pewniej i lepiej czuję się w prostych włosach . prostuję je co dwa dni i za każdym razem używam płynu przeciw wysokim temperaturą ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a filmik który dałaś na końcu jest genialny haha ; D widziałam go już kilka razy haha ; D

      Usuń
    2. Mi te płyny czy odżywki przeciw wysokim temperaturom tak średnio pomagają, wiadomo zawsze trochę ochronią. Ale nie na tyle by włosy były w pełni zdrowe. Od kiedy prostujesz?
      Ja zaczynałam z taką prostownicą za ok 30-50 zł, później kupiłam trochę lepszą. Zresztą to co prostownica mi na głowie zrobiła można obejrzeć w zakładce Moja Włosowa Historia.
      Jestem pewna, że niektórym dziewczynom aż tak włosy się nie niszczą po prostownicy jak mi.

      Usuń
    3. hmm ja swoje włosy prostuję jakoś od 4 albo 5 lat . rzeczywiście płyny dają małą ochronę , ale zawsze coś ; )
      mi prostownica zniszczyła włosy , ale mimo tego nadal do niej wracam , zanim zaczęłam prostowanie moje loki były ładne a teraz to totalny baran który jest strasznie zniszczony i napuszony

      Usuń
    4. Teraz pewnie to błędne koło, prawda? Najpierw były loki, całkiem ładne, potem przyszła prostownica, włosy się zniszczyły i żeby jakoś wyglądały trzeba je prostować. Sęk w tym, że prostownica niszczy i chcąc uniknąć tymczasowego "napuszonego barana" prostujemy włosy, przez co "baran" jest jeszcze bardziej zniszczony.

      Usuń
  2. Jakiś czas temu kupiłam prostownicę, ale używam jej tylko kilka razy w roku, w sumie to trochę żałuję tego zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy w roku to nie tragedia :) można sobie na tyle razy pozwolić ;)

      Usuń
  3. nie posiadam w domu czegoś takiego jak suszarka, a co tu mówić o prostownicy ;) szczerze to jakoś nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Moje włosy to był jeden, wielki puch ale i tak prostowanie nie było mi w głowie. Poza tym przy tym całym szale na prostownicę każdy powtarzał, że włosy się po niej strasznie niszczą-nie miałam wtedy bladego pojęcia o świadomej pielęgnacji włosów, ale i tak na samą myśl o prostownicy aż mnie odrzucało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja Ci zazdroszczę tego rozsądku :) na szczęście w końcu sięgnęłam po rozum do głowy :D

      Usuń
  4. Ja prostuję od lat hmm ... 8 bodajże, ale oczywiście mam czasem napady na kręcenie. Mówię to w pełni świadom konsekwencji. Nie umiem żyć bez prostownicy. Mam włosy krótkie, ale kiedy nie wyprostuję grzywki, a ona wywija się w każdą stronę to mnie trafia ; ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że też się wściekałam jak grzywki nie wyprostowałam... a jeszcze bardziej się wściekałam jak ją spaliłam ;P dobrze, że to już przeszłość :D Ty o tyle masz dobrze, że mógłbyś włosy ściąć zupełnie na krótko i jakoś by to wyglądało :) a co mają powiedzieć dziewczyny? Raczej na zapałkę rzadko która się ścina :)

      Usuń
    2. oo nie! To byłaby największa trauma mojego życia. Nie żartuję : ))

      Usuń
    3. Haha :D no to w takim razie muszę zrozumieć to, że bez prostownicy nie możesz żyć :)

      Usuń
  5. Ja swoja pierwszą prostownicę i suszarkę kupiłam dopiero w wieku 20 lat, więc nie jest źle:P Używałam jej sporadycznie i głównie na niesforna grzywkę. Potem poszłam do szkoły fryzjerskiej i męczyłam włosy suszeniem na szczotce, a prostownica tylko czasami wpadała mi w ręce, niestety nigdy nie używałam kosmetyków chroniących włosy przed wysoką temperaturą. Prostownica w moim przypadku nie była wielkim złem, za to swoje włosy zniszczyłam farbowaniem, więc inne zło:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moim włosom też zapewniałam rozrywkę w postaci farbowania i strasznie zniszczyło mi włosy. Teraz mam zamiar zacząć stosować hennę.

      Usuń
  6. Ja też w gimnazjum prostowałam włosy, ale jak już to nie więcej niż tydzień. Robiłam to raz na jakiś czas. Włosy mam naturalnie proste, ale jak mi się coś źle ułożyło podczas spania to zaraz prostownica mnie ratowała ;) ale już wgl jej nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na szczęście myslę co robię, nie powiem że ja mam jakieś fajne wyjście to i prostuję, ale bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie potrafię zrezygnowac raz na jakiś czas z prostownicy :(

    ta mała przegięła totalnie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj przegięła :) ale w sieci można znaleźć jeszcze kilka filmików, gdzie dziewczyna spaliła włosy. Na jednym pokazywała włosy, które ciągnęły się jak guma...

      Usuń
  9. Prostowałam włosy przez jakieś 4 czy 5 lata regularnie co 2-gi dzień, a czasami nawet codziennie. Na szczęście to już przeszłość :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie prostowałam regularnie, ale wiadomo, że moda na prostowanie mnie nie minęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. OJ ja stosowałam codziennie jeszcze jak rozjaśniłam to włosy wołały pomstę do nieba, teraz prostuje rzadko raz na dwa tygodnie, czasem i rzadziej , ciężko porzucić ten nałóg:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia wiem, ciężko ten nałóg porzucić...

      Usuń
  12. ja przez kilka miesięcy prostowałam grzywkę i kosmyki przy twarzy. Grzywka dawno odrosła, ale widać że włosy przy twarzy są w całkiem innym stanie niż pozostałe włosy - niestety gorszym... Nigdy nie miałam kręconych włosów, moje włosy są raczej proste, ale wiadomo ... grzywka i kosmyki twarzy zawsze troszkę się odwijają, więc traktowałam je prostownicą. Teraz gdy tylko jest odrobinę wilgoci to przy twarzy włosy po prostu mi się falują. Myślę że to może byc skutek prostownicy, której już od bardzo dawna nie używam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam taki sam problem, o ile włosy z tyłu jakoś wyglądają to grzywka czy te przy twarzy są w gorszym stanie. Bardziej przesuszone i połamane i bardziej podatne na falowanie.

      Usuń
  13. Ja zauważyłam, że wraz z łatwym dostępem do prostownic zaczęła się na nie straszna mania. Dziewczyny wręcz rwały się do tego wynalazku zachwalając jak to pięknie wygładza włosy, jakie są proste, śliczne itp. byłam wtedy w podstawówce i pamiętam jak koleżanki się ekscytowały. Jeżeli chodzi o mnie... Ja prostować włosów nie lubiłam. Bo na głowie od zawsze miałam ich pełno, a byłam dzieckiem bardzo energicznym. Więc siedzenie w miejscu i czekanie, aż mama skończy prostowanie... To zdecydowanie nie było dla mnie. W gimnazjum to się nieco zmieniło, bo jak już to prostowałam sobie sama. Ale brak cierpliwości nie pozwalał mi na to... Więc obeszłam ten szał na proste włosy. Nie powiem że nie, bo od czasu do czasu je prostowałam. Ale rzadko, bardzo rzadko.
    Niestety moje włosy zniszczyłam rozjaśnianiem. Pierwsze niczego mnie nie nauczyło i po kilku latach zrobiła to znowu, dwa razy... Więc moje włosy obecnie są w opłakanym stanie właśnie przez inwazyjne rozjaśnianie... No ale, cóż. Wyleczę je! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam w wieku 14 lat, więc już nie w podstawówce. W podstawówce mama wyciągała mi włosy na okrągłej szczotce. Dziewczyny się ze mnie śmiały, bo tak mi się włosy jakoś dziwnie kręciły, dodatkowo się puszyły. Na prostownicę mama się nie zgodziła, powiedziała że nie będzie się przyczyniać do zniszczenia włosów. Mam nadzieję, że uda mi się je za jakiś czas odbudować. Od 8 miesięcy już nie prostuję włosów :) niedługo będzie rocznica :D

      Usuń
  14. ja prostuję raz na jakiś czas, jak to się mawia- 'od święta' :)
    Kiedyś prostowałam codziennie, ale potem zgoliłam je prawie na zero- takie tam fanaberie młodości i od kiedy urosły mi 'nowe' włosy, prostuje je bardzo rzadko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zgoliłabym włosów prawie na zero :D nie miałabym odwagi :D najkrótsze jakie miałam to do brody (oczywiście poza pierwszymi 4 latami życia :) )

      Usuń
  15. ja uzywam prostownicy raz w tyg juz teraz, bardziej wlosy niszczy farbowanie moim zdaniem;]
    zapraszam do siebie na kosmetyczne rozdanie;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też przez 2 lata gimnazjum miałam po prostu obsesje na punkcie prostych włosów , nie obchodziło mnie czy się niszczą czy łamią. Ważne było że są fajnie proste. W końcu doszło do tego że nie chciały się juz nawet normalnie wyprostować tylko dalej były poodwijane i nadszedł dla mnie mały przełom. Od tamtej pory nie prostuję ich już praktycznie wcale no chyba że może na jakieś ważne wyjście raz w miesiącu. Jak widać da się żyć bez tego piekielnego urządzenia ;p I to całkiem szczęśliwie

    OdpowiedzUsuń
  17. tak jak Ty prostowałam włosy ponad siedem lat i na szczęście, przyszłam po rozum do głowy :) prostownica leży grzecznie na półeczce, nie wiem czy doczeka się jeszcze uruchomienia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja prostuje włosy co 2 -3 dni , a jak nie to chociaz staram sie tylko grzywke wyprostowac moje wlosy strasznie sie faluja w rózne strony ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta jutuberka mnie powaliła xd

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja odzwyczaiłam się i teraz wyobrażam sobie życie bez prostownicy, aczkolwiek dwa lata temu jakby mi ją zabrali to ryczałabym i nigdzie bym nie wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że wiele włosomaniaczke jeszcze prostuje. W moim przypadku rzadko i z mgiełka marion (serum za bardzo skleja moim zdaniem). NIe lubię swoich fal, które wzmaga jeszcze spanie w warkoczu :( Chętnie za to poczytałabym o metoddach i produktach (równiez diy) które wlosy prostuja i wygładzają :)
    S.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem w szoku p o obejrzeniu filmiku. A miałam w planach zamówić taką lokówkę, teraz juz tego nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje włosy bez wyprostowania wyglądają jak kluchy wywijające się we wszystkie strony. Wolę już mieć zniszczone włosy niż zamiast grzywki mieć węża D:

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...